Uzdrawianie duszy i ciała
Kurs odchudzania

Zdjęcia z wakacji?

Nagroda
Autor pracy
morze_migotka

Mam 25 lat. Jestem mamą, żoną. Jestem czasem osobą nieprzewidywalną, która potrafi rzucić pracę, zostawić swój świat i przenieść się z dnia na dzień do innego miasta. Dla niektórych osób wydaję się być szara... zwykła i niezdolna do takiego szaleństwa.

Jeszcze za oknem czuć noc. Ktoś koło mnie kręci się i układa na moim brzuchu. Nigdy nie nauczyłam Małego spać w swoim łóżeczku. Maż wylądował na innym łóżku - a ja śpię na swoim, ale na samym jego skraju. Nigdy nie przypuszczałam, że dziecko ważące troszkę więcej niż 10 kg zajmuje tyle miejsca. Powoli zsuwam go na poduszkę. Nie wiem dlaczego tak upodobał sobie mój brzuch. Wiem, wiem... jest miękki, ale już zaczyna mnie to męczyć. Za każdym razem muszę go z niego ściągać tak, by się nie obudził. Bo jak się obudzi - to nie jest za wesoło. Może słyszy szmery w żołądku, który trawi resztki kolacji? Jest! Nareszcie wolna! Ale cóż, nie usnę. Idę do kuchni, nastawiam wodę na kawę, herbatę i najważniejsze mleko. Ooo... mój mąż już wstał. Mój kochany tak wcześnie na nogach? Znając życie i tak będzie się śpieszyć do pracy.

Syn jeszcze śpi. Może i ja ułożę się jeszcze. Może usnę? Nie, to zbyt piękne. Docierają do mnie słowa z łazienki: Kochanie uprasujesz mi koszulę? Jako dobra żona cóż mogę odpowiedzieć? Tak kochanie uprasuję - ale czemu tego sam nie zrobisz?

Co by tu zjeść na śniadanie? O, jest jeszcze mleko i płatki. Gdzie ta moja miska? No nie, mój ślubny się nią zainteresował. Mam taką manię, że posiadam rzeczy, z których tylko korzystam do określonych czynności. Do nich zalicza się miseczka z kotkiem, kubek z szerokim uchem do kawy i stara rosyjska łyżeczka do herbaty, którą dostałam od koleżanki. Mały już wypił mleczko. Mąż spóźniony wyszedł do pracy. A ja zabieram się za porządki: pranie, sprzątanie i krzątanie się w kuchni.

Jest koło południa. Kochanie idziemy na spacer. Zaczyna się gonitwa po moim niewielkim, a zarazem dużym mieszkaniu - i przekonywanie małego do ubrania się.
- Tak Kochanie, dzieci nie będą zabierać Ci piłeczki.
- Nie kochanie, nie będzie tam duchów.
- Nie, nie zakładamy mamy butów .

Zaczyna się zabawa. Około godziny latania za małym po placu zabaw. Później zakupy w spożywczaku.
- Tak kochanie to jest kura.
- Ależ kochanie, piórka jej zdjęli.
- Nie, kurka nie ma potrzeby iść na spacer.
- Tak, to są nasze zakupy, ale musimy za nie zapłacić i pan za nami za nas nie zapłaci.

Koło 13 - 14 wracamy do domu. Ojej, trudno jest wracać ze spacerku, gdy z trudami się na niego wychodziło. Obiadek – kasza z potrawką z kurczaka i ogórki kiszone. Chwila na komputer. Zrzucam zdjęcia z wakacji i jestem bardzo niezadowolona z ich jakości.

O, już 16. Mąż wraca z pracy, pakuję na szybkiego walizkę i jedziemy do moich rodziców. Wsiadamy do samochodu. Mały jest już śpiący. Mąż wyjeżdża z parkingu. Idą jakieś młode dziewczyny. Prawie najeżdżamy na pobocze. Hmm... kogoś zainteresowały długie nogi okryte tylko paskiem szerokości 10 cm! No nie! Człowieku, tu jestem. Tu są moje nogi, a tam jest droga! Słyszę tylko, że to moja wina, bo nie zakładam spódnic. Gotuję się, ale z opanowaniem pytam: Dlaczego z wakacji nie mam ani jednego zdjęcia w bikini? Słyszę odpowiedz: To dlaczego sobie nie zrobiłaś? Słysząc to - atakuję. Do rodziców dojeżdżamy bez słowa. Mały budzi się, gdy wysiadamy. Dziadkowie porywają nam dziecko. Słyszę słowo przepraszam.

Jest na tyle widno i ciepło, że wsiadam na rower i jadę nad skarpę pod kościół. W oddali widzę mikroskopijne bloki z Mielca. Ale powietrze jest przejrzyste - mówię sama do siebie (czasem tak mam) - mogłabym tu stać do samej nocy. Wracam do domu. Mało kto zauważa, że wchodzę. Wszystkie oczy skierowane w stronę Małego.

Kolacja – pomidorki. Kąpiel i szykowanie się do spania. Przebierając się podziwiam moją opaleniznę - i w głowie myśli o zdjęciach, których nie mam - a tak chciałabym mieć. Ach te chłopy! Mały kładzie się na moim brzuchu. Usypiamy. Mąż po cichu przytula się do mnie. W mojej głowie tysiące myśli.

Może nie mam ciekawego życia. Może inni mają lepiej. Może mój świat jest zwykły i nijaki, ale to mój świat, na który pracowałam całe swoje życie. Cieszę się, że usypiając moim jedynym problemem jest brak zdjęć z wakacji.