Taniec i masaż w duchu Aloha
Skąd u Ciebie zainteresowanie tańcem Hula i masażem Lomi Lomi?
Droga, która doprowadziła mnie do tego, zaczęła się od socjologii. Następnie dosyć szybko skręciłam w kierunku psychologii, bo chciałam pomagać ludziom. Kiedy trafiłam na NLP zaczęłam szukać sposobów pracy nie tylko z emocjami, ale także metod sięgających poziomu energetycznego człowieka. W którymś momencie natrafiłam na Hunę – starożytną wiedzę wywodzącą się z Hawajów, i poczułam, że jest to coś, czego szukałam.
W 2001 roku przyjechał do Polski jeden z autorów książek o Hunie – Serge Kahili King. Razem z nim została zaproszona Susan Pa’iniu Floyd, która miała zaprezentować hawajską pracę z ciałem i masaż Lomi Lomi Nui. I właśnie na jej warsztacie zetknęłam się po raz pierwszy z tańcem Hula. Kiedy Susan tańczyła zobaczyłam w jej tańcu coś bardzo szczególnego - pewien rodzaj doskonałej harmonii. Pomyślałam, że to jest coś, czego nie widziałam do tej pory u żadnego nauczyciela, co się objawia zarówno w emocjach, w ruchu ciała, w spokoju, w czymś, co emanuje harmonią na głębszym poziomie. Powiedziałam sobie, że będzie moją nauczycielką, chociaż wiedziałam o niej tylko to, że uczy masażu. O dziwo, sama do tej pory nie byłam na żadnym masażu a zapisałam się od razu na kurs. Decyzja wyjazdu i udziału w kursie była dla mnie samej zupełnie niespodziewana. I tak to się zaczęło.
Dosyć szybko upewniłam się, że chcę w ten sposób pracować, bo masaż Lomi Lomi Nui wywołuje zmiany na głębokim poziomie. W trakcie kolejnych spotkań warsztatowych czułam zachodzące we mnie zmiany, ulegałam transformacji na różnych poziomach. Uczyłam się techniki tańca Hula a jednocześnie podejścia do nauczania innego niż znałam do tej pory. Susan nie stosowała krytyki i ocen. Od tamtej pory staram się uczyć tak jak Susan, czyli poprzez naśladownictwo, prezentowanie, pokazywanie kim jestem.
Czym właściwie jest ten taniec Hula? Patrzyłam na Ciebie i miałam wrażenie, że każdy gest w tańcu oznaczał jakieś słowa, jakby był rodzajem opowieści, a zarazem było to wszystko przy wtórze muzyki, która niosła ukojenie.
Dla wielu ludzi taniec to taniec - pewien rodzaj pięknego poruszania się po to, aby nas zachwycić urodą, wdziękiem, gracją.
Natomiast taniec Hula jest czymś szczególnym – niesie ze sobą pewien przekaz, w dużej mierze energetyczny. Dla tańczących jest silnym doświadczaniem energii i równoważeniem w ciele energii nieba i ziemi. Działa to również na osoby oglądające taki taniec. Kiedyś usłyszałam, że ruchy są bardzo podobne do tych w Qi Qung. Uruchamiają one energię w takim stopniu, że obejmuje ona także widzów. A pozytywny przekaz zawarty w opowieści zawiera w sobie mądrość Huny będącej wyrazem filozofii życia Hawajczyków.
Która z opowieści jest Twoją ulubioną?
Jest jedna, którą uwielbiam, która bardzo porusza widzów, jak również mnie, kiedy tańczę. Tak naprawdę to pierwszy taniec, którego nauczyłam się na tyle, że odważyłam się go pokazać. Opowiada ona o tym, że kahuni - mistrzowie wiedzy (w tym przypadku duchowej), osiągnęli stan, nazywany przez nas oświeceniem, będący rodzajem równowagi energetycznej. W opowieści powtarzają się słowa: "posłuchaj dziecię ciemności, oto ja, dziecię światła". Oni posiadali wiedzę jak zrównoważyć energię nieba i ziemi. Ruchy tańca temu odpowiadają sięgając często do nieba i ziemi. Mówi to o równowadze, jaką warto zachować w sobie między tym, jak widzimy siebie, swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a także między poszanowaniem dla swoich przodków, dla siebie teraz i pamiętaniem o przyszłych generacjach. Hawajczycy uważają bowiem, że jesteśmy całością także jako pokolenia.
Ten taniec wnosi ciepło...
Wnosi ciepło i coś szczególnego – postrzeganie świata przeniesione z innej kultury, jej wartości i mądrość, które uważam za warte przekazania. Dzieje się to pozawerbalnie, poprzez zmysły. Dzięki temu argumenty, że u nas jest inaczej, że nasza kultura jest inna, że mieliśmy inne doświadczenia, itp. nie mają jak się pojawić a przekaz dociera bezpośrednio do naszego wnętrza.
Słyszałam, że na pytanie o Ciebie "kto to jest?" pada odpowiedź "a, to ta 'filigranowa szamanka'". Jak się czujesz jako tańcząca szamanka?
Wiesz, ja tak nie do końca postrzegam siebie jako szamankę, chociaż wiele z tego co robię jest szamańskie... jednak nie mnie nadawać tytuły.
Oprócz tańca Hula zajmujesz się też masażem Lomi Lomi. Czym jest ten masaż? Czym się on różni od innych masaży?
Masaż, którym się zajmuję, to Lomi Lomi Nui. Końcówka Nui oznacza masaż królewski, świątynny, niosący transformację. Masaż ten ma na celu podnosić energetykę danej osoby na wyższy poziom. Działa bardzo silnie na poziomie fizycznym, jak również emocjonalnym i energetycznym. Poprzez regularne masaże można dojść do głębokiej i pozytywnej przemiany. To właśnie mnie w nim zafascynowało. Uświadomiłam sobie bowiem, że jest to moim przesłaniem życiowym, moją misją – znalezienie takich metod pracy, dzięki którym klient nie miałby potrzeby uruchamiać swoich mechanizmów obronnych, co często ma miejsce w metodach "przegadanych". Zauważyłam, że pod wpływem silnej energii pewne zastane i szkodliwe struktury łatwiej się rozpadają i to bez omawiania traumatycznych przeżyć. W trakcie masażu klient otrzymuje sporą dawkę energii, która ma mu pomóc w procesie przemiany.
Jak wygląda ten masaż?
Jest to masaż całego ciała, używam do niego oliwy. Wykonuje się go przedramionami, również dłońmi, ale w mniejszym stopniu. Przypomina on masaż Ma-uri, jednak jest on nieco wolniejszy i silniejszy. Ruchy są bardzo płynne i harmonijne. Wywodzą się one zapewne z obserwacji przyrody, szczególnie oceanu – z bliskiego kontaktu z oceanem, z tego przypływu fal. Wiele hawajskich metod jest takich płynnych i harmonijnych. Podobnie jest w Hula, w którym ma się wrażenie falowania.
Na Hawajach lomi lomi jest praktyką powszechną i w wielu domach jest jakaś ciocia (starszych ludzi nazywają ciociami i wujkami), która wykonuje masaż lomi z własnym wyróżnikiem w nazwie (zamiast "Nui", który też jest elementem dodanym). Różne też mogą być sposoby wykonywania masażu, np. przy użyciu ziół lub ciepłych kamieni.
Z tego co wiem byłaś na Hawajach i miałaś okazję zetknąć się bezpośrednio z Hawajczykami i ich kulturą. Jakie są Twoje wrażenia?
Tak, na Hawajach odbywał się warsztat zaawansowany dla nauczycieli, który stanowił zakończenie kursu Kino Mana, czyli hawajskiej pracy z ciałem (Kino to ciało a Mana to moc). Nasza nauczycielka zachęcała nas do wyjazdu twierdząc, że doświadczenie pobytu na Hawajach jest wielkim darem. I rzeczywiście, podczas pobytu i warsztatu, połączonego z odwiedzaniem miejsc mocy, wielu z nas doświadczyło przeżyć transcendentnych, otwierających na sprawy duchowe. Takie doświadczenia bardzo wzmacniają, służą dalszemu życiu, rozwojowi, dają pewność, tworzą połączenia ze światem ducha...
Będąc tam miałam też okazję doświadczyć osobiście ducha Aloha, ducha Hawajów, stanowiącego esencję hawajskiej tradycji miłości, otwarcia, poczucia zjednoczenia ze wszystkim co żywe. Książki o Hunie nie są w stanie tego w pełni oddać a i nie wystarczy pojechać na Hawaje jedynie turystycznie. Pełny obraz hawajskiej tradycji duchowej i kultury możemy uzyskać stykając się z ludźmi i ucząc się od nich.





















Odpowiedzi
Widziałam dziś taniec Hula w wykonaniu Hani i dziewczyn
... które przyszły na zajęcia. Jako obserwatorka - szczerze mogę wiedzieć, że energia płynąca z tego tańca mocno mnie zaskoczyła: poczułam spokój, harmonię, ulgę, odpłynięcie od codzienności... Gracja, niesamowita gracja i wdzięk tańczących... to jedno z najpiękniejszych zjawisk, jakie ostatnio widziałam.