Kurs odchudzania
Uzdrawianie duszy i ciała

Pokrzywa jak marihuana

To nie żart. W niedalekiej przyszłości mieszkańcy krajów UE mają być karani za sadzenie we własnych ogródkach pokrzywy, szałwii, rumianku, warzyw i owoców, gdyż kwestia przydomowych upraw ma być objęta regulacjami prawnymi i bez specjalnego zezwolenia stanie się nielegalna. Uprawa ziół i warzyw będzie traktowana jak hodowla marihuany.

Od 1 stycznia 2010 r. większość dostępnych roślin i ziół i żywności będącej w obrocie musi być pod pretekstem pozbycia się wirusów i bakterii napromieniowywana dużymi dawkami radioaktywnego kobaltu 60 lub cezu 137, promieniami gamma, wiązkami elektronów o ogromnej prędkości. Owe "prozdrowotne" dawki można przyrównać do miliarda zdjęć rentgenowskich. W "trosce" o nasze zdrowie opracowano zbiór przyjętych w skali międzynarodowej norm żywności, praktyk, zaleceń, wytycznych respektowanych przez urzędowe służby kontroli, przemysł rolno-spożywczy, placówki naukowe.

Niestety od ubiegłego roku dają się zauważyć w naszym kraju ruchy na poziomie ministerialnym próbujące wprowadzić w życie owe lobbingowe prawa. Proces przeciwko lekarzowi z cenzusem naukowym, który śmiał leczyć swoich pacjentów homeopatycznie - na szczęście zakończony jego wygraną pokazał, że środowisku lekarskiemu wcale nie chodzi o dobro pacjenta, a jedynie o zasobność własnych portfeli. Wielokrotnie udowodniono, że homeopatia nie szkodzi, w wielu przypadkach wręcz pomaga powrócić do zdrowia, a przecież obowiązkiem lekarza jest "primum non nocere". Obecny przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia - przeciwnik homeopatii, zapytany przez dziennikarza TVN o jego znajomość tej właśnie dziedziny, stwierdził, że jego wiedza na jej temat jest pobieżna. Nie przyjął również zaproszenia na międzynarodową konferencję dla lekarzy poświęconej homeopatii właśnie.

W krajach Unii Europejskiej nie funkcjonuje coś takiego jak sklep zielarski. W Polsce zaś istnieje tradycja leczenia ziołami sięgająca kilkuset lat. W momencie stania się krajem członkowskim UE mamy jakoby obowiązek dostosowania się do tych obcych nam standardów. W imię czyjego interesu? Oczywiście koncernów farmaceutycznych produkujących na ogromną skalę leki chemiczne. A społeczeństwo dzięki między innymi internetowi staje się coraz bardziej świadome zagrożeń płynących z nadmiernego stosowania chemii. W atawistycznym odruchu ucieka od niej w świat produktów naturalnych. Człowiek zrozumiał, że nie musi łykać tabletek aby odzyskać zdrowie. Czasami wystarczą niewielkie zmiany w sposobie odżywiania, codzienne picie ziół, masaże, wizualizacje i inne niekosztowne sposoby leczenia. Ale ziół samych w sobie nie można opatentować. Firma farmaceutyczna nie zarobi na czymś co rośnie na łące i jest lekiem. Otaczający nas świat stał się niestety wielkim sklepem, w którym na każdym kroku stoi sprzedawca oferujący nam swoje produkty, bez których jak zapewnia -vnasze zdrowie legnie w gruzach. I tak utwierdzani w własnej niekompetencji ulegamy przemiłym ludziom, bajkowym reklamom i kupujemy mniej lub bardziej potrzebne nam rzeczy.

Ostatnim medycznym absurdem okazały szczepionki przeciwko rzekomej pandemii "świńskiej grypy". Polska na szczęście nie uległa presji UE i nie wyrzuciła pieniędzy "w błoto". Niestety odnosi się wrażenie, że niektóre choroby pojawiają się "na zamówienie". Mało mówi się o zachowaniu zdrowia, więcej o chorobach. Nacisk na profilaktykę znikomy w porównaniu z całą gamą leków (skutki braku dbałości o zdrowie). Czy spokojnie będziemy przyglądać się tym haniebnym praktykom niemalże żywcem wyjętym z Orwellowskiego "1984"?

Odpowiedzi

Myślę , ze to sie nie stanie.

Myślę , ze to sie nie stanie. Tak jak powiedzieliśmy nie prostym ogórkom. Dalej wolno u nas kisić kapustę i ogórki. Powiedzieliśmy nie prostej marchewce i wymiarowym pomidorom i jabłkom. Powiedzieliśmy nie szczepionce. Ogólnie to jesteśmy dosyć asertywnym narodem. Mam nadzieje , że innym głupotom unijnym tez powiemy głośne NIE.

Nie mówiłabym "hop"...

Wcale nie jestem pewna, czy to się nie stanie. Biorąc pod uwagę fakt, że o włos byliśmy od zakupienia szczepionek na świńską grypę (i uratowała nas przed tym jedna osoba) i patrząc na to, co teraz dzieje się przy okazji wprowadzania ustawy o GMO - politycy, którzy decydują naprawdę zdają się mieć klapki na oczach w postaci dużych pieniędzy. Są głusi i ślepi na wszelkie argumenty i głupi, bo inaczej to się już tego nie da nazwać. W dodatku wszystko "przejdzie boczkiem i po cichu" - media przecież prawie nic nie mówią o tych sprawach i przeciętny zjadacz chleba nawet nie wie o jaką stawkę toczy się teraz gra... To jest najbardziej smutne...
Szczerze mówiąc gdy przyjrzałam się temu bliżej to ręce mi opadły... :(
Ale trzymam kciuki i wspieram myślami te dobre decyzje. Chcę tylko zaapelować - to nie jest oczywiste, że te regulacje prawne nie będą u nas obowiązywały. Gdybyśmy to MY mieli decydować też byłabym spokojna, bo ludzie jednak czują co jest dla nich dobre, ale tak... my nie mamy tu praktycznie nic do powiedzenia. Mimo wszystko warto dołożyć swoją cegiełkę: Kto co może - niech robi. Choćby informując swoich znajomych...

Ania