Kurs odchudzania
Uzdrawianie duszy i ciała

Sprawa Weroniki

Nagroda
Autor pracy

Niewiasta niska i krępa - dla innych zdecydowanie obła, z wiecznym wyrokiem społecznym na odchudzanie - dlatego też i świadoma schematowa...dezerterka, może i outsiderka...

Weronika napadła na lodówkę. Zaraz, kto już powiedział, że to ona? Właśnie – dlaczego zaraz ona? Przecież nie ma dowodów na to, że postać okryta w pełni prześcieradłem, z kapeluszem na głowie i wielkim widelcem w ręku, była Weroniką… No jak to, żeby nie było innych podejrzanych? Może to jednak Kaśka, znana ze wsi z jadłowstrętu – nagle poczuła głód? A może to Kazik, paker z siłowni – nie dożarł się batonem energetycznym i akurat zahaczył o ten dom? A jeśli to jakiś pracownik wysłany przez socjologów do zbadania przydatności żywności wiejskiej do spożycia? Bo wy zaraz, że to jednak Weronika… A ja mówię, że może być niewinna!

Główna podejrzana, którą zaocznie wskazało Koło Gospodyń Wiejskich jako nałogową wyżeraczkę okolicznych lodówek, miała prawie 29 lat, była stanu wolnego – zarówno od zamążpójścia jak i od pracy etatowej, wiecznie z głową w chmurach, przyodzianą w duże ciuchy nabywane na zachodnich serwisach aukcyjnych, nadmiernie pogodną z twarzy, wyluzowaną, ciągle czytającą i coś potajemnie notującą, chadzającą własnymi ścieżkami, tajemniczą, małomówną, omijającą lokalną społeczność i sklepik, stanowiący centrum osady. Boże, co za dziwadło – mawiały sąsiadki, lecz „ono” nie reagowało na słowne zaczepki – i coraz bardziej zagłębiało się we własnym świecie. Czasem ktoś ją odwiedzał, ale osobnik ten nie był tutaj znany – i chociaż potajemnie został sfotografowany, nawet ksiądz proboszcz nie był w stanie określić kim jest owa postać…

Tak więc to musi być ona – Weronika. A dlaczego ona? Jest przecież gruba! Z nieróbstwa taka jest! Tylko filozofuje i coś pisze! A do roboty na roli niechętna! Dlatego się opasła, a skoro taka jest – to znaczy, że ma wielki apetyt! Musiała zeżreć zapasy Anetki! Dawajcie ją tu! Jakim prawem naszła na czyjś dom bez pukania! Jakim prawem naruszyła domowe zacisze z drugiego krańca wsi! Dawać tu ją! Na osąd!

- Wysokie Koło Gospodyń Wiejskich, oświadczam wszem i wobec, żem to nie ja spożyła na miejscu wszelkie smakołyki z lodówki Anetki. Owszem, mam apetyt – ale nie mam w zwyczaju kraść czegokolwiek. Wasze zarzuty wobec mnie są bezpodstawne, a moja osoba wzbudza sensację – gdyż nie jestem z wami od zawsze. Nabyłam tu dom, by uciec od zgiełku wielkiego miasta – bym mogła żyć w spokoju i ciszy, tworzyć z dala od hałasu i wyścigu szczurów… To nie ja napadłam na lodówkę Anetki!

Wtedy to, ku zdumieniu zebranych, wstała Aneta, dziewczyna szczupła i zgrabna – i zawstydzona wyznała wszystkim, że sama napadała na lodówki, całe zdarzenia zaaranżowała i przeprosiła, że pozwoliła na to, by oskarżenie, jakie padło na Weronikę – przykrywało jej cichy problem zwany bulimią…