Renesans Kobiecości od podszewki
Podczas dwóch październikowych weekendów, w ramach 19-tej edycji PROGRESSteronu odbyły się pełne niezwykłej, kobiecej magii sesje fotograficzne. W coraz bardziej znanym „Renesansie Kobiecości – Fotograficznych Prowokacjach” wzięło udział przeszło 20 uczestniczek. Każda z nich wyjątkowa, niepowtarzalna i... piękna! Opinie o sesji były nader pochlebne, co nas – ekipę – bardzo cieszy. Przekonajcie się, miłe Czytelniczki i Czytelnicy sami: "'Renesans Kobiecości to wspaniała zabawa i możliwość spojrzenia na siebie inaczej niż zwykle to robimy. Warto doświadczyć tego samemu. Polecam każdej kobiecie", "18.10.09 odkryłam że jestem prawdziwą DAMĄ!", "Warsztaty super. Każda kobieta powinna to przeżyć. Przyjść na zajęcia ze świadomością, że tutaj wszystko może się zdarzyć", "Warsztaty bardzo potrzebne każdej kobiecie. Przyjdź i zobacz co w Tobie drzemie!."
Ja, podobnie jak wiele kobiet, wzięłam udział w sesjach po raz pierwszy. Słyszałam o tym przedsięwzięciu i oglądałam zdjęcia, które przyciągnęły mnie z taką siłą, że zdecydowałam się na nawiązanie współpracy z fotografką, Małgorzatą Bełżycką - Pietraszczyk. I był to strzał w dziesiątkę! Jak wyglądały sesje z mojej strony? A więc - na początku jest trochę niepewnie, poznajemy ludzi, pojawiają się świeże emocje, trzeba nieco zaufać i otworzyć się na nowości. A potem nagle wszystko dzieje się samo: kobiety przymierzają stroje, przebierają w szalach, perukach, biżuterii... Energie z nas płynące łączą się, prowokują do odważnego sięgnięcia po kreacje, których nigdy „na ulicę” nie założymy. Oryginalne stroje zobowiązują! Kobiety prostują się, poprawiają fryzurę, a przede wszystkim śmieją się i bawią tą niezwykłą dla nich sytuacją. Ja sama ulegam czarowi, pomagam przebierać, wynajdujemy dodatki i widzę, jak kreacje zaczynają żyć, a stojąca przez lustrem dziewczyna przeistacza się w damę ze średniowiecznego zamku albo tancerkę rodem z westernowego saloonu. Małgosia Pol, wizażystka, dobiera idealny makijaż i z przyjemnością słyszę, gdy uczestniczki mówią: „Nie spodziewałam się, że tak dobrze mi w takim odcieniu szminki!” albo „Ja mam takie oczy?! Niesamowite!”. Czary działają!
Potem nadchodzi moment wkroczenia naszej modelki przed światła lamp i obiektyw aparatu. Na początku z oporami, niepewnie – przecież nieczęsto stajemy w centrum uwagi, ale chociaż nikt nas nie uczył być gwiazdami... tak właśnie się dzieje. Wzajemne, kobiece wsparcie i autentyczne piękno promieniejące z uczestniczek pomaga w przełamaniu oporów. I zaczyna się szaleństwo: modelki tańczą, z dumą prezentują dłonie, dekolty i oczywiście twarze. Twarze, które jaśnieją, uśmiechają się tajemniczo lub radośnie, twarze z oczami błyszczącymi jak słońca. Dla mnie to niezwykłe, wzruszające uczucie, oglądania kobiet, które zanim wkroczyły na plan zdjęciowy mówiły o zbyt wielu fałdkach, o „nie takiej cerze” lub niezgrabnych nogach, a teraz są po prostu sobą, istotami z krwi i kości, z ciała i duszy. Zapomniały o kompleksach i niepewności, lecz prezentują się dumnie, takimi, jakimi są.
Chociaż praca na planie wcale nie jest prosta – trzeba ustawiać się bokiem, przodem, siadać, rzucać powłóczyste spojrzenia, uwodzić niewidzialnego mężczyznę, to po ostatnim zdjęciu uczestniczki mówią: „szkoda, że tak krótko, dopiero się rozkręciłam”. Emocje powoli opadają, zdejmujemy szykowne suknie, rozwiązujemy gorsety. Wracamy do „normalności”. Jeszcze tylko założyć własne, znane ubrania, czasem zmyć wyrazisty makijaż i ponownie wskakujemy w role „pani nauczycielki”, „mamy”, „lekarki”. Ale jeszcze przez parę godzin, może dni, będzie w modelkach tkwiło to poczucie własnej kobiecości, pewności siebie i odwagi. A kiedy otrzymają płytę ze zdjęciami i zobaczą to, co widziały inne kobiety: piękno, spokój, swobodę, może spojrzą na siebie inaczej, z mniejszym krytycyzmem, a z większą miłością i akceptacją.
Jestem dumna, że uczestniczyłam w tych niezwykłych chwilach. Cieszę się, że biżuteria, którą wykonałam zaistniała na wyjątkowych kobietach i zaczęła żyć własnym życiem. Pojawiły się nowe pomysły, które stopniowo będę realizowała. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się, aby przywołać magię i zanurzyć w świat radości i piękna.
Dziękuję całej ekipie Renesansu Kobiecości i wolontariuszkom za wspólną pracę. Myślę, że stworzyłyśmy bardzo zgrany i wspierający się zespół.
Dziękuję Kobietom, które pomimo szarości jesieni przybyły na sesje i podzieliły się z nami swoim światłem.















