Tao mocy. Księga nieprzemijającej mądrości - R. L. Wing
Nie jestem godna, by recenzować "Tao mocy" - z tą myślą wojuję od zakończenia lektury... Dosłownie toczę boje, gdyż przeczytałam ją w zasadzie od razu, delektowałam się nią kilkakrotnie, nie byłam w stanie odstawić jej na półkę - chciałam, by była blisko.
Nie wiedziałam, że "Tao mocy" samo "dobiera sobie Czytelników". Nie zapoznałam się z opisem, gdyż zadziałała magia okładki - od razu wiedziałam, że pragnę przeczytać. Nie zawiodłam się - to księga niezwykła, ponadczasowa i wszechwieczna. Przepięknie wydana.
Skoro sama wybiera Czytelników... Ten, na którego czeka lub ta, na którą czeka - wkrótce ją znajdzie. Bo do tej księgi najwidoczniej trzeba dojrzeć. Dojrzeć bardziej duchowo. Uczy łamać stereotypy... a o ile łatwiej w nich tkwić... taplać się w nich... raczyć... niż być swoistym rewolucjonistą / swoistą rewolucjonistką... Zatem niech szuka Czytelnika. Niech wabi swoją mocą. Niech przyciąga umysły, które mogą być wielkie... Niech je wyławia i daje im swą mądrość. Niech będzie blisko...



















