Szalona miłość – Yves Saint Laurent
Jak bardzo może zmylić złe tłumaczenie oryginalnego tytułu filmu przekonujemy się, oglądając dokument biograficzny, którego bohaterem jest jeden z najwybitniejszych współczesnych kreatorów mody – Yves Saint Laurant. Nie wiem, co kieruje tłumaczami w takich przypadkach, ale tym razem błąd świadczy jedynie o niezrozumieniu istoty filmu – przez tłumacza, dystrybutora bądź inną osobę odpowiedzialną za efekt ostateczny. A jaki jest ów efekt ostateczny? W polskiej wersji mamy film: Szalona miłość – Yves Saint Laurent. W oryginale zaś: Yves Saint Laurent - Pierre Bergé, l'amour fou. Różnica jednego nazwiska. Drobnostka? Nie w tym przypadku.
Dokument Pierre’a Thorettona nie opowiada bowiem – wbrew pozorom – historii życia i twórczości wielkiego projektanta mody. Losy Laurenta stanowią jedynie pretekst, czy może raczej tło dla głównego, a jednocześnie tytułowego tematu filmu – miłości dwojga bohaterów. Na równi z Yves Saint Laurentem, bohaterem dokumentu jest również jego wieloletni partner, przyjaciel, współpracownik, opiekun i podpora – Pierre Bergé, któremu reżyser oddał jednocześnie prowadzący głos narracji. To właśnie jego oczami oglądamy archiwalne zdjęcia i nagrania, to z jego perspektywy przyglądamy się życiu i karierze Laurenta, to z nim w końcu przeżywamy odejście genialnego kreatora.
Uwaga widza rozłożona została na dwa plany czasowe: jeden to wspólna przeszłość Laurenta i Bergé’a, drugi to teraźniejszość, w której Pierre nie tylko wspomina ukochanego, ale i zamyka rozdział wypełniony ich wspólnym życiem. Opowieść Bergé’a uzupelniają bowiem sceny wyprzedaży wspólnego majątku obu mężczyzn. Pokaźna, kompletowana przez lata kolekcja najrozmaitszych dzieł sztuki, stanowiąca łakomy kąsek dla znawców z całego świata, idzie pod młotek. Dla Pierre’a i tak przedmioty te straciły swą prawdziwą wartość z chwilą, kiedy odszedł Yves Saint...
Z filmu dowiadujemy się nie tylko, jakim projektantem był Laurent, ale przede wszystkim, jakim był człowiekiem. I choć w wielu recenzjach pojawia się twierdzenie, że wiedza ta jest zbyt uboga, a twórcy dokumentu powinni zajrzeć głębiej w życie artysty, to dla mnie obraz wykreowany przez Pierre’a i innych przyjaciół oraz współpracowników Laurenta jest kompletny. Po obejrzeniu filmu mam przede wszystkim wrażenie, że nawet po śmierci Yves Saint nadal ma takie miejsce, swoją przestrzeń, gdzie nie dotarł świat zewnętrzny, gdzie może być tylko sobą i już tylko dla siebie. Wprawdzie ja nie potrzebuję pikantnych szczegółów i wywleczonych na światło dzienne intymności, żeby mieć wrażenie, że dane mi było przez chwilę obcować z historią wielkiego artysty, ale jeśli ktoś tego potrzebuje, to film Szalona miłość na pewno nie spełni jego oczekiwań.
Niemal dwugodzinna wizyta w świecie miłości Laurenta i Bergé’a to jednocześnie przechadzka przez barwny, szalony i pociągający świat wielkiej mody. Trudno rozdzielić te dwie perspektywy, chyba zresztą w tym przypadku nie do rozdzielenia! Dlatego właśnie film Thorettona to rarytas zarówno dla miłośników biografii sławnych i fascynujących postaci, jak i dla pasjonatów mody.
Na film zaprasza:




















