Mucha - Jacek Skowroński
Na ile człowiek potrafi się zmienić w sytuacji kryzysowej? Do jakich czynów jest zdolny ścigany i zastraszony człowiek? Czy kryminał może mieć charakter komediowy? Na to pytanie odpowiada nam książka Jacka Skowrońskiego pod tytułem „Mucha”, którą z czystym sumieniem możemy zakwalifikować do komedii kryminalnej.
O głównym bohaterze wiemy, że jest zwykłym agentem ubezpieczeniowym. Apoloniusz trafia do strzeżonej podwarszawskiej rezydencji w Halinowie. Zostaje tam przyjęty w dziwny sposób przez rudowłosą panią domu o imieniu Jola. Cała sytuacja zaczyna stawać się niebezpieczna, gdy nasz bohater zostaje świadkiem czynu, do jakiego dopuścił się nieświadomy jego obecności pan domu(Konrad Z., tytułowy Mucha). Dzięki zachowaniu zdrowego rozsądku udaje się mu uciec i zgubić za sobą pościg. Od tego momentu zaczyna się jego przemiana. Staje się twardy i wyrachowany w swoim postępowaniu. Wydaje się mu, że wystarczy mu sił i energii by postawić się lokalnemu mafiosie. Jednak wszystko zaczyna go przerastać. Zaczyna uświadamiać sobie, że ogarnia go strach jakiego nie chciał dopuścić do świadomości. Zaczyna tęsknić za problemami bardzo przyziemnymi, jakimi jest na przykład kredyt hipoteczny. Momentami zaczyna wątpiąc w swoje zwycięstwo z miejscową gangsterką. Jemu samemu obce były klimaty śmierci, szantażu i zastraszenia. Gdy coraz bardziej zagłębia się w tym świecie i sposobie postępowania swoich przeciwników - zapomina o zwykłym człowieku jakim był. Zaczyna wykorzystywać swój intelekt i zdolności jakich nie był świadom posiadania. Nadal się boi, ale zaczyna stawać się bezwzględny i strach idzie na dalszy plan. Potrafi z coraz większą łatwością ocenić sytuacje oraz konsekwencje na jakie może zostać narażony. Choć nie zawsze jego ocena jest trafna, ale na chwilę jej podejmowania wydaje się być najbardziej słuszna. Zostaje postawiony w sytuacji, o której w głębi duszy myśli każdy mężczyzna oddający się przyjemności oglądania filmów z wszystko potrafiącym bohaterem. Walczy na własną rękę ze złem. Narażony jest na wiele pokus - w tym kobiety i alkohol. Ukrywa się. Organizuje wiele podstępnych intryg, zmienia osobowości, poznaje klimaty półświatka i próbuje igrać z jego pazernością. Do tego wszystko finansowany jest przez swojego wroga – Muchę, nie zdającego sobie sprawy... do czego zdolny jest człowiek zastraszony i pozbawiony stabilności.
Temat samego bohatera i jego zmiany moralne nie jest jedynym. Bohater prosi o pomoc wiele osób i zawsze są to mężczyźni, którzy zakładają z góry, że jedynym problemem jest kobieta. Sam Poldek nie chce ich wybijać z błędnego założenia, co wychodzi mu na dobre. Panowie solidaryzują się ze sobą i jakoś bez zbędnych pytań pomagają sobie. To zrozumienie ze strony innych pomaga mu w realizacji planu, a zarazem jest napędem do dalszego działania.
Po zapoznaniu się z całą fabułą książki dostrzegamy komiczny wymiar niektórych sytuacji. Ale czego można się spodziewać, gdy w grę wchodzi imprezowanie z menelami i pijaczkami spod sklepu? Do tego „zabawy” z piękną rudowłosą Jolą w domku na działce lub zastraszanie szefa miejscowej mafii poprzez - na przykład - wysyłanie mu wieńców pogrzebowych?
Akcja książki jest bardzo nieprzewidywalna - przedstawia problemy niedoświadczonego w sprawach mafijnych człowieka. Nie przestrzega on niepisanego kodeksu, jaki został ustalony między lokalnymi gangami. Czytelnik w trakcie lektury ma wrażenie, że każda nawet najmniejsza zawarta informacja ma znaczenie dla biegu dalszej historii. Do tego sama treść jest napisana w języku potocznym, używanym na co dzień przez dane środowisko, w którym znalazł się Apoloniusz.
Książkę czyta się z ciekawością i napięciem, o które tak zabiega sam autor. Bo prawdziwa powieść kryminalna musi zaciekawić i zmusić Czytelnika do próby samodzielnego analizowania sytuacji i przewidywania zdarzeń podczas czytania. Ta książka potrafi zaciekawić i rozbudzić w nas przemyślenia jak zachowalibyśmy się w danej sytuacji zagrożenia. Jak na kryminał z górnej półki przystało - zakończenie jest bardzo zaskakujące.
Jako osoba, która przeczytała "Muchę" - z dużą przyjemnością mogę polecić ją na kilka wieczorów. Dlaczego nie na jeden? Bo gdy się ją czyta, to przykro się robi, gdy kartki tak szybko uciekają... i robi się ich coraz mniej. Zakończenie książki bardzo miło mnie zaskoczyło. Gdy czytałam ostatnie strony, nie czułam dziwnego odczucia niedosytu, a sama końcówka utwierdziła mnie w dobrym wyborze literatury.
Dla kogo jest ta książka? Dla osób chcących poznać świat tak nam odległy a zarazem tak bliski. Często spotykamy na swej drodze bohaterów tej książki. Tylko nie zawsze spoglądamy na nich w ten sposób jak to zostało ujęte przez Pana Jacka Skowrońskiego. Czasem widzimy pijaczka stojącego przy murku z puszką piwa. Mijamy go, nie zwracając szczególnej uwagi na niego. Odwracamy głowę w drugą stronę, nie zastanawiając się co go skłoniło do bycia tym kim jest. Czy oby na pewno stoi tam z prostego wyboru niezaradności... czy może ukrywa się przed mafią?



















