Uzdrawianie duszy i ciała
Kurs odchudzania

Krągła rewolucja. Piękno w rozmiarze XL i... każdym innym! - Rachel Caplin, Tonya Sandis

Kragla_rewolucja

Tytuł „Krągła rewolucja – piękno w rozmiarze XL i … każdym innym” w pierwszej chwili mnie zaniepokoił. Owszem, jako osoba puszysta walczę o akceptację i prawo do bycia sobą w swoim własnym rozmiarze, ale budzi się we mnie wewnętrzny protest, kiedy na przekór „manipulacjom medialnym” wychwala się tylko puszyste, negując kobiety szczupłe, a tak właśnie odebrałam ten tytuł. W dodatku Rachel, jedna z autorek, to trenerka fitness, tancerka, masażystka gwiazd Hollywoodu. Na okładce jej zdjęcie - to zdjęcie pięknej, szczupłej kobiety i taka osoba miała mi mówić o pięknie puszystej? Do czytania zasiadłam więc, najeżona i z dystansem, ale już wstęp uświadomił mi jak bardzo się mylę w swoim osądzie i to, jak bardzo jestem przesiąknięta tymi „medialnymi manipulacjami”. Ponieważ „Krągła rewolucja” nie jest książką tylko dla puszystych i tylko o nich, to książka dla wszystkich kobiet – bez wyjątku: „piękno w rozmiarze ( …) każdym”!

Pierwsze słowa Rachel poruszyły we mnie najgłębsze, ukrywane uczucia. Rachel to nie kolejna nawiedzona psycholog, ale kobieta, która tak jak ja, przeżywała poniżające uwagi na temat swojego wyglądu, która walczyła z własnym ciałem próbując dopasować się do obowiązującego kanonu, która nie raz usłyszała, że jest ZA GRUBA, by być tym kim chce i robić to o czym marzy. To kobieta, która wygrała walkę o siebie – taką jaka jest. Pisze o sobie : „rozmiar 42, mam 37 lat i ważę 68 kg” . Kiedy przeczytałam te słowa , popłakałam się. Ja też kiedyś miałam rozmiar 42, ważyłam 68 kg i intensywnie się odchudzałam, nienawidząc swojego ciała, co doprowadziło mnie do nadwagi graniczącej z chorobą i jeszcze większej nienawiści. O tej nienawiści właśnie pisze Rachel. O tym, jak bardzo się poniżamy, jak katujemy się i karzemy, otwiera nam oczy i pokazuje jak źle traktujemy same siebie. Nie zostawia jednak nas z tą świadomością w zagubieniu i bezsilności. Krok po kroku pokazuje drogę jaką sama przebyła i uczy jak pójść za nią. Bez przesady mogę napisać : "Krągła rewolucja" to rewolucja na miarę zdobycia przez kobiety prawa do głosowania, wykształcenia i pracy. Książka targa emocjami, bo przewodniczki jakimi stają się autorki, nie pozwalają zostać w miejscu i użalać się nad sobą , lecz pokazują, że nie musisz walczyć o siebie i swój wygląd w pocie i łzach, w trudach pełnych wyrzeczeń (a przecież tak właśnie myślimy prawda?), ale możesz dbać o siebie, pełna radości, uśmiechu i akceptacji dla swojego ciała. Dotrwałam do końca po to, by razem z Rachel głośno powiedzieć ostatnie słowa. Nie przytoczę ich tutaj - bo aby zebrać się na odwagę i ich nie odrzucić, potrzebna jest ta droga , zaczynająca się na pierwszej stronie, droga w którą wyruszamy z małą dziewczynka o imieniu Rachel, kiedy usłyszała - „jesteś za gruba by być cheerleaderką”.

Wyrusz w tą podróż, nie będziesz w niej sama - z Tobą są wszystkie kobiety świata, te zwykłe i te znane, podziwiane z ekranów, których słowa przytaczają autorki w licznych cytatach. Zasługujesz na uśmiech, zasługujesz na ciepłe słowa, zasługujesz na to by przeczytać tę książkę. Zasługujesz na to by kochać się całym swoim sercem! Bo każde ciało jest jedyne i niepowtarzalne, nie ma jednego rodzaju piękna. Przyłącz się do Krągłej Rewolucji, ta książka to wolność dla nas kobiet! Na koniec słowa Rachel Caplin: „Wiem na pewno, że wszyscy urodziliśmy się, kochając nasze ciała. Raczkując, bezustannie je badaliśmy. Nauczyliśmy się ich nienawidzić, a tego, co sobie już przyswoiliśmy, nie potrafimy się oduczyć. Każdy z nas ma wewnętrznego kochanka, który marzy o tym, by objąć nasze kształty, skończyć z idiotycznym koszmarem nienawiści do ciała i zabrać się za ważniejszą sprawę, jaką jest korzystanie z życia i ciała, które zamieszkujemy".

Odpowiedzi

Zmienia się kanon piękna

"Do szycia ubrań w dużych rozmiarach pierwsza zainspirowała projektantów stukilogramowa amerykańska wokalistka zespołu Gossip, Beth Ditto. Brytyjski magazyn „Love” umieścił ją nagą na swojej pierwszej okładce, a duże dziewczyny na całym świecie oszalały ze szczęścia, że wreszcie mają swoją reprezentantkę w magazynach o modzie. Teraz Ditto przyjaźni się z lżejszą od siebie co najmniej o połowę Kate Moss i projektuje własną linię ubrań. Na czerwonym dywanie bez kompleksów pozuje w sukienkach Alexandra McQueena, Mathew Williamsona, Coco Chanel, Jeremy’ego Scotta, Karla Lagerfelda, a nawet w obcisłych tubach Herve’a Legera. Zasiada w pierwszych rzędach na najlepszych pokazach, a projektanci sami się do niej zgłaszają, by móc dla niej szyć. Stała się pierwszą grubą trendsetterką na świecie."

Zmienia się kanon piękna - polecam artykuł
http://uroda.onet.pl/1606889,0,0,2,0,zmienia_sie_kanon_piekna,artykul.ht...

Zgadzam się ze wszystkim - za wyjątkiem wstępu

Mało kto pisze pozytywnie o kobietach noszących większy rozmiar. W filmach to samo - jeżeli już to Afroamerykanie "kręcą" coś na TAK, z tym że odsyłają ... do Afryki... Nie masz co się martwić o współczesne szczupłe, gdyż szczerze mówiąc - mają dla siebie cały świat. Ja też kiedyś usłyszałam, że "dyskryminuję szczupłe". Dziwiło mnie to, gdyż po prostu stworzyłam "puszystą przestrzeń" - dla kobiet puszystych. Nie będę zatem klecić peanów na rzecz szczupłych, bo: 1/. nie czuję takiej potrzeby, 2/. cała masa serwisów internetowych jest im poświęcona, po prostu - zdominowały media - są niezaprzeczalnie piękne, bynajmniej im się to wmawia 3/. portal nazywa się kobietapuszysta.pl, 4/. nie interesują mnie standardy i to, co jest już WYKREOWANE. Owszem, zdarzy mi się zapędzić wyrodnie na szczupłe - ale bardziej chodzi mi o pewne zjawiska jakie same wytwarzają niż o nie same, dając się wkręcić w manipulacje wszelkiej maści. Poza tym współpracuję z wieloma fajnymi szczupłymi... ani one nie mają do mnie urazy za to, że jestem kobieta puszysta, ani ja do nich - że są kobietami szczupłymi. Ponadto zdarza mi się zmieniać rozmiary - jeśli kiedyś nawet (znowu) schudnę - to i tak pozostanę wierna puszystym... Tak na AMEN.
DZ

Właściwie w dzisiejszych

Właściwie w dzisiejszych czasach wszystko co powyżej "słynnego" rozmiaru zero jest już puszyste... Moja przyjaciółka, 3 razy mniejsza ode mnie uważa się za obrzydliwie grubą ... a w żaden sposób nie nadaje się na kandydatkę na puszystą...nawet jakbyśmy mocno naciągały rzeczywistość.. "Rewolucja" ujawnia ten przekręt i pozwala kobietom kochać się bez względu na rozmiar, bo udowadnia, że sztucznie wykreowane kanony powodują że nawet kobiety powszechnie wychwalane jako piękne wpędzane są w machinę kompleksów. Przykład : jedna z modelek playboya pokazywała swoje zdjęcie zamieszczone w tym magazynie i miejsca w których poprawiano komputerowo jej ciało. Z niej samej zostawiono niewiele. Jeśli takie rzeczy robi się, bądź co bądź - kanonowo ładnym kobietom, poniżając je w ten sposób, to nas puszyste - sprowadza się w ten sposób do roli śmieci. Chciałam podkreślić to co pisze Rachel - w walce o naszą kobiecą godność rozmiar staje się mniej ważny. Bo to już nie jest walka o akceptacje tylko puszystości. To walka o bycie sobą w każdym wydaniu. W żaden jednak sposób nie chcę zabierać miejsca puszystym, gdzieżbym się podziała? - w końcu rewolucja ma kolor pomarańczowy !
Sar

Tak, to prawda

To samo usłyszałam od facetów lubiących "gazetki" i inne gołe wydanie. To co ma jakiekolwiek zaokrąglenia - zostało przeniesione do "puszystych", także nawet laski noszące rozmiar 40-42 lądują do ... "fat'ów"...