I coś Ty na siebie włożyła? Rozmowy matek i córek - Deborah Tannen
Nie lubię poradników. Zawierają rady, a że zwyczaj rady włączają mój naturalny głęboki sprzeciw... Nawet wtedy, jeżeli rada jest całkiem do rzeczy i tak mam ogromną ochotę zrobić dokładnie odwrotnie. Właśnie dlatego miałam pewne obawy, gdy poproszono mnie o recenzję poradnika „I coś ty na siebie włożyła?” autorstwa Deborah Tannen. Byłam jednak w trakcie przygotowania otwarcia "Klubu Matek i Córek” i pomyślałam sobie, że mimo wszystko spróbuję - i może znajdę w tej książce coś, co może się przydać podczas zajęć... choć przyznaję, myślałam sobie, że kobieta z moim wieloletnim doświadczeniem jako córka i matka wie o tych relacjach wszystko.
Już pierwsze strony przekonały mnie, że nie mam do czynienia z kolejną książka typu ”Kobiety są z Wenus”, która próbuje nauczyć nas jak wykorzystując „sprawdzone” sztuczki „pop” psychologii, skutecznie można dotrzeć do świadomości drugiej osoby dla jej (przede wszystkim), ale również i dla własnego dobra. Mile zaskoczona tym, że już początek zwraca uwagę jak „świadomie” komunikować się i jak zrozumieć, co druga strona myśli naprawdę, poszukałam informacji na temat autorki. Dowiedziałam się, że Deborah Tannen jest profesorem lingwistyki - i w swojej pracy stosuje metodyki studiów przypadków. I to właśnie z tego powodu książka jest tak wiarygodna: w swojej książce wywody i wnioski autorka opiera na szczegółowej analizie rozmów spisanych z nagrań, co oznacza, że książka powstała na podstawie rzeczywistych rozmów matek i córek. Wszystkie opisane historie, w tym także historia relacji z matką samej autorki, są prawdziwe.
Brak psychologiczno – naukowych wykładów oraz zrozumiały, ale zarazem bez przesadnych uproszczeń (coś, co jest najbardziej irytujące w poradnikach) sposób przedstawiania informacji sprawiają, że książkę czyta się lekko, przyjemnie, a refleksje związane z przeczytaną informacją powodują, że nawet dobrze mi znane, wielokrotnie analizowane i przemyślane sytuacje, nabierają nowego wymiaru.
Choć faktycznie autorka "nie odkrywa Ameryki”, jednak usystematyzowany sposób przekazania informacji oraz skupienie się na ulepszeniu świadomej komunikacji sprawiają, że książka jest bardzo przydatna nie tylko dla osób będących w związku „matka – córka”. A może powinnam zmienić zdanie na temat poradników?



















