Ekonomia i płeć - A. Geske Dijkstra, Janneke Plantega
Zasada równej płacy dla mężczyzn i kobiet znalazła swoje miejsce w różnego rodzaju międzynarodowych aktach prawnych i dyrektywach XX wieku. Już w 1948 roku w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka pojawił się zapis o równym wynagrodzeniu dla kobiet i mężczyzn.
Również artykuł 119 Traktatu Rzymskiego z 1958 roku przedstawił zasadę równego wynagradzania kobiet i mężczyzn, która została nazwana „zasadą równego wynagrodzenia”. Oznaczał więc eliminację jakiejkolwiek formy dyskryminacji ze względu na płeć na płaszczyźnie zawodowej w odniesieniu do wszystkich warunków wynagrodzenia w przypadku wykonywania przez kobiety i mężczyzn takiej samej pracy albo pracy o tej samej wartości. Europejska Rada Ministrów wydała w dniu 10 lutego 1975 roku „Dyrektywę w sprawie zbliżenia ustawodawstwa państw członkowskich w zakresie stosowania zasady równego wynagrodzenia kobiet i mężczyzn”. To tylko niewielki przegląd zapisów dotyczących wprowadzenia w ustawodawstwie zmian na rzecz równości płac kobiet i mężczyzn. Czy jednak pozytywne zmiany, które zostały stopniowo wprowadzane do ustawodawstwa państw europejskich mają rzeczywiste przełożenie na realia życia codziennego? Jak wygląda segregacja rynku pracy, skąd się bierze podaż dyskryminacji oraz kim są podmioty po stronie podaży i popytu? A wreszcie w jaki sposób może dojść do wyeliminowania grup dyskryminujących?
Tymi poważnymi zagadnieniami z obszaru ekonomii przy uwzględnieniu perspektywy płci społeczno-kulturowej (gender economics) zajmowały się profesorki ekonomii. Rezultat ich pracy umysłowej zaprezentowany jest w książce „Ekonomia i płeć”, która ukazała się pod redakcją A. Geske Dijkstra – starszej wykładowczyni na Wydziale Ekonomii Rozwoju w Instytucie Nauk Społecznych w Hadze i Janneke Plantega – wykładowczyni w Instytucie Ekonomicznym na Uniwersytecie w Utrechcie, a została wydana przez Gdańskie Towarzystwo Psychologiczne w 2003 roku.
Książka będąca wprowadzeniem do studiów nad społeczno-kulturową tożsamością płci (gender studies) w ekonomii powstała przy współudziale socjolożek, ekonomistek z tytułem doktorskim, matematyczki, architektki oraz ekonomisty.
Ekspertki od ekonomii i sytuacji kobiet na rynku pracy dokonały między innymi przeglądu odmiennej sytuacji ekonomicznej kobiet i mężczyzn zamieszkujących kraje europejskie: w zakresie podziału pracy w rodzinie, nierównego wynagradzania, możliwości robienia kariery w przedsiębiorstwach i segregacji zawodowej; przedstawiły także czynniki sprzyjające ich zdaniem utrzymywaniu się dyskryminacji: koszty transakcyjne, organizację rodziny i efekt sprzężenia zwrotnego oraz zaprezentowały działania pozytywne mające na celu wprowadzenie zasady równej płacy za pracę tej samej wartości.
Książka została podzielona na trzy części: pierwsza zajmuje się teoriami ekonomicznymi, w drugiej przestawiono analizę odmiennej sytuacji ekonomicznej kobiet i mężczyzn, a w trzeciej zaprezentowano dyrektywy Unii Europejskiej w sprawie równego traktowania, unijny model działań pozytywnych oraz promowanie działań pozytywnych na rzecz kobiet.
Mam wykształcenie humanistyczne, toteż z wieloma teoriami ekonomicznymi, na które powołano się w tej książce zetknęłam się po raz pierwszy. Niektóre treści były bardziej skomplikowane od innych, niektóre nawet nieco mnie zaskoczyły, jak na przykład ustalanie czasu narodzin dzieci na podstawie matematycznych wyliczeń i analizy ekonomicznej. Mimo tego znalazłam w tej pozycji książkowej sporo zagadnień, które przykuły moją uwagę. Meritum ekonomicznych wywodów wzbogacone zostało między innymi o tabele, które przedstawiały zagadnienia ekonomiczne w prostszej formie. I tak na przykład tabela przedstawiająca zarobki kobiet jako odsetek zarobków mężczyzn w wybranych krajach europejskich (Belgia, Niemcy, Francja, Luksemburg, Holandia i Wielka Brytania) i zawierająca dane z 1989 roku ukazała, że największe dysproporcje między płacami kobiet i mężczyzn wystąpiły w tym czasie w Wielkiej Brytanii (przeciętne zarobki kobiet zatrudnionych w instytucjach udzielających kredytów i w ubezpieczeniach stanowiły tylko 52,6% zarobków mężczyzn), a najmniejsze we Francji, gdzie pracownice fizyczne zatrudnione w przemyśle zarabiały do 80,8% płac mężczyzn. Autorki podkreśliły jeszcze, że rzeczywiste dysproporcje i dyskryminacja w sferze płac mogą być jeszcze większe, ponieważ do sporządzenia tabeli wykorzystano tylko dane dotyczące osób pracujących na pełnym etacie, a kobiety znacznie częściej niż mężczyźni są zatrudniane w niepełnym wymiarze godzin albo na podstawie umów uwzględniających elastyczny czas pracy.
Interesujące było dla mnie prześledzenie odpowiedzi na pytanie, skąd się bierze podaż dyskryminacji i jak dyskryminacja mogła się objawić nawet w ramach konstytucyjnego porządku Europy. Istotnym zagadnieniem: „Dlaczego dyskryminacja staje się opłacalnym przedsięwzięciem?” zajmowała się Barbara Krug, która uzyskała doktorat w dziedzinie ekonomii na Uniwersytecie Saarland i jest tam od roku 1991 zatrudniona na stanowisku profesorskim. Specjalistka od zagadnień ekonomicznych wyjaśniła: „Dopóki ekonomiczne zyski oferowane przez instytucje dyskryminującym kobiety grupom społecznym będą powodowały, że dyskryminacja będzie dla tych grup opłacalna, dopóty będzie istniała podaż dyskryminacji. (…) Dyskryminacja w Europie polega na tym, że opłacalne jest w sensie ekonomicznym ograniczanie kobietom dostępu do ekonomicznego i politycznego awansu.”
Zaciekawiło mnie też omówienie zagadnienia nieodpłatnej pracy wykonywanej zarówno w gospodarstwie domowym, jak i poza nim. Ekonomistki opisały próby wyceny i włączenia takiego rodzaju pracy do budżetów poszczególnych państw. Zaprezentowały związany z płcią nierówny podział niepłatnej pracy i w oparciu o książkę Hochschilda „Druga zmiana. Pracujący rodzice i rewolucja w domu” dużą presję, pod jaką żyją kobiety i mężczyźni z powodu niechęci tych ostatnich do poświęcania swojego wolnego czasu na wykonywanie koniecznych obowiązków domowych. Hochschild cytuje badanie empiryczne, z których wynika, że kobiety nie zdołały wymóc na mężczyznach bardziej sprawiedliwego podziału nieodpłatnej pracy, ponieważ przyjmowali oni różne strategie, aby ratować swoją tożsamość płciową. I co najciekawsze, z tego badania nieodparcie wynikało, że większe prawdopodobieństwo wystąpienia równiejszego podziału nieodpłatnej pracy ma miejsce wtedy, kiedy zarobki mężczyzny kształtują się na poziomie zarobków kobiety lub są większe. Wtedy wrażliwa męska tożsamość nie czuje się zagrożona i mężczyzna jest bardziej skłonny przychylić się do próśb kobiet o uczestniczenie w obowiązkach domowych. Kiedy kobieta zaś zarabia więcej, społeczno-kulturowa tożsamość mężczyzny jest zagrożona i nie chce on narazić się na dalsze jej podważanie przez wykonywanie prac w domu, które według stereotypów należą do prac typowo „kobiecych”.
Po przeczytaniu książki pomarzyłam sobie przez chwilę, jak byłoby wspaniale, gdyby naprawdę wprowadzony został taki system wynagrodzeń, w ramach którego praca równej wartości zostanie jednakowo wynagradzana, a płeć pracującej osoby nie będzie odgrywać żadnej roli. Autorki przekonują, że są już czynione odpowiednie konkretne działania w tym kierunku, bo przecież jak napisała Siv Gustafsson – profesorka porównawczej ekonomii zaludnienia uwzględniającej perspektywę płci społeczno-kulturowej wykładająca od 1989 roku na Uniwersytecie w Amsterdamie: „Płacenie kobietom niższego wynagrodzenia za tę samą pracę jest niedopuszczalne w świetle antydyskryminacyjnego prawa.”



















