Kurs odchudzania
Uzdrawianie duszy i ciała

Gdy stajesz się niewolnicą korporacji

Uwaga! Oto oferta pracy nad oferty wszelkie! Okazja, która już w myślach odmienia Twoje życie na lepsze – więc musi stać się wyłącznie Twoja! Zapewne już przeliczasz zyski, szkicujesz ścieżkę kariery i wiesz, gdzie będziesz za pięć lat. Motywację masz mocną, ale do końca nie potrafisz wytłumaczyć jaką: może wakacje na Karaibach, może elitarne studia, może lepszy samochód, a może zwyczajne zasilenie konta bankowego – no, ale by wypaść profesjonalnie, układasz stosowną przemowę. Wiesz czego chcesz. Tak, bardzo dobrze wiesz.

Przypadek sprawia, że popada w chorobę sezonową korporacyjna jędza od wyznaczania audiencji u „Szefa Wszystkich Szefów”. Tak, jeszcze trzy minuty temu była i rozrzucała aplikacje – a teraz jej nie ma, gdyż musiała szybko lecieć do przychodni. Nie, nie takiej zwykłej – ale tej na specjalną kartę. No nie ma jej – ale Ty dopiero po chwili orientujesz się, że rozmawiasz w języku obcym z kolesiem, który twierdzi, że jesteś jedyna, co ma z nim odwagę rozmawiać twarzą w twarz. Patrzysz na niego – i widzisz faceta w przyzwoitym garniaku, pewnego siebie i klepiącego korporacyjne formułki. Chwytasz je migiem, podobają się Tobie i pragniesz zapuścić swe korzenie – tak na dłużej. Z ogromną powagą przyjmujesz obietnice awansów i korzyści. Wierzysz, że zostaną spełnione. Hipnozuje Cię umowa o pracę na okres próbny za stawkę nieco powyżej minimalnej – ale jesteś przekonana, że po tym czasie wszystko będzie na papierze lepiej… Przychodzisz rano – pierwszy tydzień jesteś wystawiana za drzwi po ośmiu godzinach pracy – ale chciałabyś tak, jak reszta osób w uniformach, zatrzaśniętych za szybą: udzielać się na maxa. I nagle Twe życzenie się spełnia: doznałaś zaszczytu pracy ponad normę – tak dla „rodziny”, czyli bez naliczania nadgodzin. Hejże, jak Ciebie to kręci! Docenili Cię! Chcą Ciebie widzieć w strukturach Firmy! Potem zagospodarzeniu ulegają Twe weekendy, czasem święta. Własne biurko, komórka, laptop, imprezy integracyjne, prywatna opieka medyczna – oto przynęta, jaką łapiesz. Smakujesz w tym, co Ci dają na tacy. Nie zauważasz, że dom staje się hotelem, a bliscy – obcy. Pasje – a tam, wiesz że masz jeszcze czas na ich realizację – więc odkładasz je na późnej. Myślisz tylko o korporacji. Marzysz, by się jej poświęcić. Tak, robisz karierę. Wiesz, że wszyscy Ci zazdroszczą. Czasem przychodzi Ci na myśl, że ludzie z biura to debile – ale szybko katujesz takowy prześwit i dostosowujesz się do ich poziomu. Jesteś szczęśliwa, bo dostajesz coraz więcej obowiązków i chodzisz w garsonkach, które kosztują Cię połowę pensji. Szanujesz wyznaczniki korporacyjnego dress code. Popadasz w bezsenność. Gonią Cię myśli o firmie. Zaczynasz być zmęczona – lecz cicho, nie wolno tego okazywać! Tyjesz - chudniesz, się stresujesz... Żadna choroba nie zatrzyma Ciebie w domu – dobrze wiesz, że nieobecność to okazja, by inny szczur wlazł na Twój tor. Tak, to Ty jesteś najlepsza. Bez Ciebie firma się zawali. Nie spostrzegasz tego, ale masz na sobie niewidzialne kajdany. To już nie Twoja Ty, lecz niewolnica – korporacyjnej pracy przodownica!

Zaczynasz jako Gwiazda. Potem spadasz – na pastwisko Dojnych Krów. Po pewnym czasie – stajesz się Znakiem Zapytania. By na końcu przemienić się w Psa – i być bezlitośnie wywleczona za bramy Korporacji! Milcz instytucjonalny kupczyku – i nie mów, że me słowa są bez racji…