Lemurband
Uzdrawianie duszy i ciała
Kurs odchudzania

Królowa Tamar

Złoty Wiek Gruzji

TamarMiała 18 lat, gdy została współwładczynią potężnego kraju, a 24 lata, gdy objęła samodzielne rządy. Wszechstronnie wykształcona i piękna. Rozwiodła się z mężem, zwyrodnialcem i alkoholikiem. Drugiego męża poślubiła z miłości, jednakże zastrzegając, iż będzie tylko królem-małżonkiem, nie ingerującym w jej rządy. Kobieta dynamiczna, odważna i władcza... Wierząca, lecz potrafiąca negocjować warunki. Biskupom powiedziała: "Wy słowem, ja czynem, wy kazaniem, ja prawem, wy wychowaniem, ja nauczaniem - będziemy czynić starania o powierzone nam przez Boga dusze naszych poddanych".

Cóż za wspaniała emancypantka, prawdziwa reprezentantka dzisiejszych idei kobiecych ruchów?!

Królowa Tamar - urodzona w XII wieku w Gruzji... jedna z największych władczyń świata.

Most Tamar
Urodziła się w 1160 r. w Mitschecie jako najstarsza córka króla Gruzji Georgiosa III i królowej Gurandukht. Ojciec mianował ją w 1178 r. współwładczynią. Sześć lat później po jego śmierci objęła tron. Była o dziwo tytułowana "Tamar Mere" czyli "król" a nie "królowa". Jej imię jest używane w dwóch formach: Tamara i Tamar. Zaaranżowane przez radę możnowładców gruzińskich małżeństwo z ruskim księciem Jerzym Bogolubskim z Suzdala okazało się nieudane i bezpłodne. Mimo pięknie brzmiącego nazwiska Jerzy wolał pijaństwo i rozpustę, niż uwielbienie Boga. 27 letnia Tamar rozwiodła się z nim i kolejnego małżonka wybrała sama... z miłości. Został nim książę Dawid Soslani z Osetii, potomek gruzińskiej dynastii Bagratydów. Już wtedy widać animozje do Rosji były silne i gruzińska królowa wolała krewniaka. Tamar dzieliła z wybrankiem łoże i pole bitwy, ale nie władzę. To ją nazywano "Królem Królów i Królową Królowych". Urodziło im się dwoje dzieci, syn Georgios IV i córka Rusudan.

Tamar na wzór mitycznych amazonek sama stawała na czele swych wojsk i prowadziła je do walki, a przyszło jej stoczyć wiele bitew. Walczyła dwukrotnie przeciw byłemu małżonkowi i zbuntowanym gruzińskim arystokratom. Po ustabilizowaniu sytuacji w Gruzji wróciła do agresywnej polityki swego ojca i zaczęła podbijać sąsiednie kraje.

Złoty Wiek Gruzji, czyli wojny i budowanie...

Miasto w skaleKolejne dwadzieścia lat upłynęły Tamar na wojnach i... budowaniu. Mąż dzielnie jej towarzyszył jako dowódca wojsk i odniósł ogromne zwycięstwo nad armią Seldżuków, podobno liczącą 400 000 oddziałów. Wojny z Armenią i okrążającymi Gruzję muzułmanami, a w międzyczasie rozwój kultury, architektury, malarstwa, piśmiennictwa, filozofii neoplatońskiej, nauk przyrodniczych i medycyny.

W okresie panowania Tamary Wielkiej Gruzja stała się największą potęgą na Bliskim Wschodzie. Zarówno polityczną, ekonomiczną jak i kulturalną. Okres ten jest nazywany "Złotym Wiekiem Gruzji”, a ona sama największym monarchą w historii tego kraju.

Podczas podróży po Gruzji mieliśmy wrażenie, iż czasy Tamar są bardzo niedawne. Pamięć o niej jest żywa, pojawia się w legendach, podaniach i w toastach na ucztach.

Ile kobiet chciałoby mieć odwagę i upór Tamar w dążeniu do celu? A ilu mężczyzn dorównałoby jej sile charakteru? Była wspaniałą kobietą, ale większość tych przymiotów zawdzięcza wychowaniu. Świadomemu kształtowaniu osobowości i poczucia własnej wartości przez jej ojca.

Królowa Tamar jest dowodem, iż kobieta nie upokarzana, nie "szufladkowana" jako "słaba płeć" może odnosić sukcesy równe mężczyznom, a nawet ich przewyższać. To, że o niewielu kobietach tamtych czasów mówi historia jest dowodem na patriarchalny i religijnie doktrynerski styl wychowania inny dla dziewcząt, a inny dla chłopców.

Walka, miłość i wędrówka

Skalna komnataWalka, miłość i wędrówka to największe tematy zarówno w życiu jak i literaturze. Niejednokrotnie życie i literatura splatają się stając "życiopisaniem", jak mawiał wędrujący poeta-bard Edward Stachura.

Historia Wielkiej Tamar splotła się z historią Wielkiego Poety, Szoty Rustaweliego. Miłość niezrealizowana i platoniczna, a dała dzieło przetłumaczone na podobno wszystkie języki świata. 1600 strof jednakowo rymujących się szesnastogłoskowych czterowierszy to alegoria Złotego Wieku Gruzji, gdzie czcigodny władca Arabii Rostewan zrzeka się tronu na rzecz córki Tinatiny. Tak jak król Georgios III na rzecz Tamary.

Mowa o "Rycerzu w tygrysiej skórze", czyli poemacie nader aktualnym w dzisiejszych czasach, bo o przyjaźni, umiłowaniu prawdy, miłości i zdradzie, bohaterstwie, honorze i wierności.

Według legendy Rustaweli pobierał nauki w Atenach, podróżował po Azji, a potem zajmował wysokie stanowisko podskarbiego królowej Tamary. Podobno zakochany w niej do szaleństwa porzucił życie na dworze królewskim i wstąpił do gruzińskiego monasteru Świętego Krzyża w Jerozolimie. Legenda mówi, że wyznał na piśmie: "Dla niej, której posłuszne są niezliczone rzesze, straciłem głowę, umieram". I rzeczywiście umarł, ale wcześniej uwiecznił ją w poemacie. Pozostawił drobiazgowy i barwny opis życia na dworze, zwyczaje, etykietę, tajniki rycerskiego rzemiosła. Do tego dynamika gwarnych miast, ruchliwych portów i zmienność ludzkiego życia w rytmie fortuny kołem się toczącej...

Konsumpcja i wartości

W centrum Tbilisi, sąsiadując z Mc Donaldem stoi pomnik Szoty Rustaweliego. Myślimy z przekąsem - jeden i drugi na miarę swoich czasów...

Czy "kanapka na szybko" przetrwa tak długo jak świeżość "Rycerza w tygrysiej skórze"? Big Mac nie nadaje się do użytku po dziesięciu minutach od ostygnięcia, a poemat Rustaweliego trzyma się dobrze od ośmiu wieków.
Rozmawiając z młodzieżą w Polsce widzę alergię na to, co "stare" w literaturze. Z czymś zupełnie innym spotkaliśmy się w Gruzji. Nie było gruzińskiego domu, by nie zapytano nas czy czytaliśmy "Rycerza w tygrysiej skórze". Cytowano nam całe ustępy zarówno na suprach (gruzińska uczta), jaki i w rozmowach codziennych.

Anna w VardziiZ rozbudzonym literackim apetytem rozpoczęliśmy poszukiwania książki od straganów w przejściach podziemnych do metra. Był Rustaweli po angielsku i rosyjsku, ale cena wysoka, 20 Euro. Prawie pensja nauczycielki, a więcej niż przeciętna emerytura. Tak, to też obecny problem Gruzji. Książek wydaje się mało, a zapasy z czasów Sojuza się kończą. Zresztą preferowana jest literatura w języku gruzińskim, również bardzo droga.

Zdaliśmy się na los i ruszyliśmy wzdłuż ulicy Rustaweliego przeszukać małe antykwariaty. Po godzinie byliśmy szczęśliwymi posiadaczami "Witezia w tygrysiej skórze"... po polsku. Wydanie z 1978 roku w tłumaczeniu Igora Sikryckiego czekało na nas w Tbilisi.

Jeszcze tego samego popołudnia siedzieliśmy na murach twierdzy Narikali i czytaliśmy, że:

"Lud wzbogacił się, bo władca
Sypał hojnie góry srebra.
Wdowa łez nie wylewała
I sierota już nie żebrał.
Mieczem król surowo karał
Tych, co zeszli na manowce.
Panowało prawo. Pasterz
Pasł wśród wilków swoje owce.

O tych wielkich wojownikach,
O tytanach chrobrych, sławnych,
Co trudzili się w pochodach
I zmaganiach starodawnych,
Co w nieszczęściu niosąc pomoc
Zdobywali wielką chwałę,
Ja, niejaki Rustaweli,
Tę opowieść napisałem."

Wardzia i duch Tamar

Z duchem Tamar główne spotkanie mieliśmy w Wardzi - kamiennym mieście - klasztorze, powstałym za czasów ojca królowej i jej samej. Dawniej trzynaście, a teraz osiem pięter wydrążonych w wulkanicznym tufie pomieszczeń. Były tam cele zdolne pomieścić 20 000 ludzi, kaplice, pomieszczenia gospodarcze, łaźnie, biblioteki i skarbiec. Całość wyglądająca jak wielki plaster miodu. Ogromny labirynt wąskich przejść, schodków oraz tajnych tuneli. I co najbardziej poruszające, to sprawnie działająca sieć wodociągów, co w Gruzji poza miastami jest ogromną rzadkością.

w gościnieW Wardzi czekała nas niespodzianka. Zostałam rozpoznana przez jednego ze strażników i od razu dostaliśmy propozycję zostawienia plecaków oraz zwiedzania za darmo Kamiennego Miasta. Rok wcześniej zaprzyjaźniliśmy się z tutejszymi strażnikami mówiąc: "Nie mamy chleba, ale mamy ser. Nie mamy gorącej wody, ale mamy kawę...". Skończyło się to wtedy wspólnym posiłkiem i długimi rozmowami, a i teraz również zapowiadało się nieźle. Strażnik zaprowadził nas do dyrektora muzeum Zazadze Wladimira, który także mnie rozpoznał i od razu zaproponował nocleg... u siebie w gabinecie. Wersalki, czajnik, komputer i... dużo książek o zabytkach Gruzji - to dla nas raj.

Chwilę później dołączyliśmy do izraelskiej wycieczki oprowadzanej przez Lelę- mówiącą po angielsku sympatyczną Gruzinkę. Przemek nie odstępował jej na krok wypytując o Tamarę. Tak poznaliśmy kolejne skrawki legend.

Vardzia
O tym, że miała 300 komnat i za każdym razem sypiała w innej, by nie dać się wytropić wrogom.
O tym, że sama zbierała, suszyła i mieszała zioła na lekarstwa.
O tym, że tak naprawdę nie wiadomo, czy miłość z Rustawelim była platoniczna czy jednak nie... i wiele, wiele innych.