Kotka Ksawierka
Ksawierka to koteczka, której życiorysem można by obdzielić niejednego kota. Ma około dwóch lat. W swoim krótkim życiu przeszła bardzo wiele - najpierw porzucona, jako mały kociak, później potrącona przez samochód. Doznała skomplikowanego złamania tylnej łapki. Tylko przypadek sprawił, że dobrzy ludzie ją znaleźli i zanieśli do weterynarza. Tam przeszła dwie operacje. Teraz już dochodzi do zdrowia. Zmieniła się nie tylko fizycznie, ale też potrafiła zaufać człowiekowi - z dzikiego kota stała się przytulnym kociakiem. Uwielbia siedzieć na kolanach i być głaskana, głośno wtedy mruczy a jej mądre oczy pokazują jak jest zadowolona. Oczywiście umie korzystać z kuwety - jest bardzo czystą kotką. Po podleczeniu przeszła z powodzeniem zabieg sterylizacji.
Ksawierka po kilku operacjach przebywa teraz w domu zastępczym w Pabianicach. Historia życia tej niespełna dwuletniej kotki jest tak niesamowita, że wydaje się nam, iż los sprawił, że specjalnie trafiła pod skrzydła Fundacji a ten koszmarny wypadek lokomocyjny był dla niej zbawienny. W lecznicy okazało się, że kicia ma rozległe ropomacicze i guza jelita grubego - więc gdyby nie wypadek z pewnością umarłaby w cierpieniach.
Tylko dzięki trosce, wytrwałości i determinacji w podejmowaniu leczenia przez lekarzy z "Żyrafy" i wolontariuszy dano jej "drugie życie". Nikt nawet nie dopuszczał myśli o eutanazji po wypadku kotki, trwała walka. Ksawierka dziś jest już zdrowa i w pełni gotowa do adopcji. Kicia jest niesamowitym milaskiem, przytulakiem i kanapowcem.
Opis wolontariuszki, u której przebywa Ksawierka, doskonale ją przedstawia:
"Teraz jest u nas i jak przystało na prawdziwą kobietę stara się dominować (w domu mam dwa swoje kocurki). Od niedawna w naszym domu pojawił się mały kotek - zagubiony i płaczący do mamy (znalazłam go porzuconego w komórkach). Na początku była nieufna dla malca, ale teraz opiekuje się nim jak własnym dzieckiem. Nie wiem czy kiedykolwiek była mamą, ale posiada instynkt macierzyński. Mały usypia tylko z nią, ssąc ją, choć nie ma pokarmu. Ksawierka myje go, przybiega, gdy tylko on zapłacze. Poza tym jest bardzo grzeczna i ułożona - jak prawdziwa dama.
Jest moją pupilką - ze mną śpi, wita mnie mruczeniem, gdy wracam z pracy. Gdy ją głaszczę - patrzy swoimi mądrymi oczkami jakby chciała podziękować, że może tu być. Nie ma z nią również kłopotu, jeśli chodzi o jedzenie (co widać na załączonych zdjęciach); najlepiej lubi suchą karmę. Jest czystą, bardzo dobrze ułożoną kotką, która potrzebuje tylko miłości. Chciałabym, aby znalazła dobry, ciepły dom. Powoli uczy się ufać ludziom, nie można tego zniszczyć. Jestem pewna, że warto ją pokochać - a ona obdarzy również taką samą miłością."
Adoptowana



















