Jak Gruby został gwiazdorem
W życiu nie wiadomo jakie atuty będą decydować o sukcesie, czasem zgoła dość nieoczekiwane. Był gruby, puszysty, ciężki, czarny i z jednym białym wąsem, z charakteru leniwy i wiecznie śpiący. Esteta z wymuskanym futrem, nie lubiący włażącego żwirku w łapy, bojkotujący karmę z wątróbką. Dwadzieścia godzin dziennie spędzał na drzemce a resztę na pozostałych czynnościach życiowych. Jego łatwość zasypiania w dowolnym miejscu i niewiarygodnych pozycjach była fenomenalna. Zasypiał skręcony w kulkę, nie do odróżnienia gdzie się kończy a gdzie zaczyna lub wyciągnięty na całą długość przywarty ściśle do jakiejkolwiek powierzchni grzejnej, np. kaloryfera lub człowieka. Łagodności wielkiej i stoickiego spokoju mu nie brakowało. Wszystkie te przymioty zadecydowały o jego karierze. Jaką karierę prócz reprodukcyjnej może zrobić kot domowy?
Jak powyższe atuty kota, historyczne uwarunkowania i przekorny charakter właścicielki zainicjowały początek kariery.
Koty w historii cieszyły się zmiennym poważaniem, ale zawsze były uważane za zwierzęta mistyczne. Zwinne, ciche, przemykające jak cień, o nieprzeniknionym spojrzeniu intrygowały i inspirowały. Średniowieczna wiara w ich związki z czarownicami, diabłem i demonami przetrzebiła znacznie ich populację, ale statystycznie wszystko wróciło do normy, gdy ludzi dopadła zaraza. Powoli wracał też należny szacunek, trochę zapomniany od czasów starożytności, gdy sama Egipska bogini księżyca i płodności miała kocią głowę i złote oczy, celtycka Freya jeździła po niebie powozem zaprzężonym w koty a hinduistyczna Shasti, bogini narodzin, była noszona przez kota. Potem karierę zrobił Kot w butach i Radamenes a w Moskwie rozrabiał psotny Behemot. Bohaterem współczesnym stał się Garfield i dzielnie idący w jego ślady KOT GRUBY.
Właścicielka Grubego słynąca z niekonwencjonalnych pomysłów wybrała się pewnego razu na Targi Zdrowia i Niezwykłości, by doznać na nich iluminacji. Cóż ją tak oświeciło? Otóż nie zrobił tego żaden nawiedzony prorok ani „pięciominutowa wróżka”. Oświecił ją tłum kłębiący się między stoiskami pełnymi cudownych ingrediencji i specyfików. Zrozumiała, że dawniej gawiedzi było potrzeba chleba i igrzysk a w dobie konsumpcjonizmu większe jest zapotrzebowanie na CUD. Ponieważ ze względu na swój nocny tryb życia i zdolność widzenia w ciemnościach kot symbolizuje intuicję i umiejętność poruszania się w mrocznym wymiarze podświadomości a także zaglądania w przyszłość, więc pozostało go tylko namówić do współpracy…
Od idei do realizacji dużo czasu nie minęło. Syn został przysposobiony w szaty czarodzieja a kot zaopatrzony w tabliczkę z instrukcją obsługi. I tak się zaczęła jego kariera jako Kota spełniającego życzenia.
Pamiętajcie o co prosicie – bo a nuż się wam spełni…
Instrukcja obsługi była dobrze przemyślana. Znalazły się w niej wątki psychologii integralnej, pokłosie badań socjologicznych a także odwołania do filozofii pozytywnego myślenia. Brzmiała nieskomplikowanie, zgodnie z dewizą, że najlepiej działa to co najprostsze a ludzie mają kłopoty, gdyż wiele rzeczy nadmiernie komplikują.
- Pomyśl życzenie. Bardzo ważny punkt – jak o coś prosić, gdy się nie wie o co? A ile osób nie umie wyznaczać celów w życiu i formułować życzeń? Stare powiedzenie mówi: „jak nie wiesz o co prosić, to dostaniesz cokolwiek” i wielu tak dostaje…
- Pogłaszcz kota. Równie ważne – trzeba mieć nawyk działania a nie tylko żądania. Determinacja, inicjatywa a czasem rozprawienie się z własnymi lękami decydują o powodzeniu naszych marzeń. Najważniejszy jest ten pierwszy krok, od niego zaczyna się przemierzanie drogi do celu.
- Wrzuć monetę. We wszystkim co robimy bądźmy świadomi, że trzeba zawsze być zdolnym do „ofiary” za to co chcemy dostać. Można to nazwać zdolnością poniesienia konsekwencji swoich oczekiwań. Jest tu i czas poświęcony i wysiłek a czasem pieniądze.
- (najważniejszy) Miej pewność, że się spełni! Nie bez powodu mówi się, że „wiara czyni cuda”. Ona czyni „cuda” zwłaszcza, gdy jest podparta wolą, determinacją i pozytywnym myśleniem.
Jak było do przewidzenia Kot Spełniający Życzenia zrobił furorę. Jeszcze tego samego dnia stał się gwiazdą medialną podbijając lokalną prasę. Okazał się także całkiem dochodowy. Ze względu na Urząd Skarbowy nie wspomnę o wysokości zarobków, gdyż kot pracował w szarej strefie i nie płacił ZUS-u. Klientelę miał rozliczną: panie i panowie, młodsi i starsi, chudzi i grubi, z uśmiechem i z ponurą miną. Niektórzy przychodzili jakby ukradkiem, spoglądali, mamrotali życzenia, wrzucali monetę i szybko umykali nawet nie czytając instrukcji – może na wypadek gdyby kot rzucał uroki. Inni wchodzili z Grubym w głębszą relację – długie głaskanie, opowieść o swoich domowych pupilach. Inni wracali wielokrotnie i opowiadali, że już im się życzenia spełniły. Uradowana randką nastolatka wdzięczyła się z wdzięczności kotu za udane spotkanie a jakaś drobniutka babuleńka twierdziła, że przyjemność głaskania Grubego jest warta każdej ceny. Tłum kłębił się wokół rozleniwionego głaskaniem kota a on prężył się i mruczał pod nosem cytat z Coelho „jeżeli czegoś naprawdę pragniesz, to cały Wszechświat potajemnie sprzyja Twojemu pragnieniu”. ;)




















