Kurs odchudzania
Uzdrawianie duszy i ciała

Chudnięcie w podskokach do afrykańskich rytmów

Łódź była zasypana śniegiem a służby komunalne jak zwykle zaskoczone zimą. W ramach odchudzającego fitnessu brnęłam przez śnieg wysoko podnosząc nogi i przesuwając się z mozołem po zasypanych chodnikach. Była to rozgrzewka do znacznie bardziej rozgrzewającego tańca w afrykańskich klimatach.

Po sporych mozołach dotarłam wreszcie do mocno zakonspirowanego maleńkiego Teatru Szwalnia. Najpierw trzeba iść na sam koniec długiego podwórza mijając po drodze zakłady krawieckie a potem wejść w pomalowane na zielono drzwi w lewej oficynie i wdrapać się na ostatnie piętro kamienicy. Zdecydowanie było warto, gdyż odbywają się tam cykliczne warsztaty tańca afrykańskiego przy muzyce na żywo.

Na warsztacie grupa kilkunastu kobiet w różnym wieku i różnej wagi. Niektóre zafascynowane afrykańską kulturą, inne zaś chętne na jakąś odmianę taneczno-ruchową i z ciekawości. Warsztat zaczęłyśmy od rozgrzewki pełnej podskoków, wymachów i truchtu. Potem uczyłyśmy się kroków a na koniec zatańczyłyśmy całą choreografię. Był to bardzo dynamiczny i pełen ekspresji taniec. Mnie się myliła ręka prawa z lewą, zaś wypinanie pupy jak kaczka szło całkiem dobrze. Potrząsanie okrągłościami w rytm bębnów wprawiało mnie w całkiem niezłe wibracje a pot płynął jak pod słońcem sawanny. Przyznam, że wodę w trakcie przerw piłam jak Smok Wawelski a łydki mi od podskoków odmawiały nie raz posłuszeństwa. Czułam, że ziemia wiruje, ale pocieszałam się myślą, że to pewnie z powodu tego równikowego tańca pośrodku polskiej zimy.

nauka tradycyjnego tańca Mendiani - Sangbarala, Gwinea - Fot. D. KonieckiZapytałam prowadzącą warsztat tancerkę Anetę Szlachetę (znaną w środowisku także pod afrykańskim nazwiskiem Aminata Keita nadanym jej podczas pobytu w Afryce) o to, jakiej postury są tańczące owe tańce murzynki. Odpowiedziała, że "w Afryce obok kobiet tych szczuplejszych równie wspaniałymi, a nawet często lepszymi tancerkami - żywiołowymi, pełnymi energii i humoru są kobiety te okrąglejsze. Tam nikt nie patrzy na wagę, nieważna jest płeć czy wiek, tańczy każdy, gdyż taniec w Afryce jest przede wszystkim formą wyrażenia radości i zabawą".

Aneta w Afryce pobierała indywidualne lekcje tańca a jej nauczycielami były zarówno kobiety (głównie w wioskach), jak i mężczyźni (w stolicach Gwinei i Mali). Jest zafascynowana Afryką i jej tańcem etnicznym. Stał się on dla niej pasją, życiem i pracą. Inspiracje czerpie z kultury i muzyki Afryki Zachodniej, głównie z tradycyjnych rytmów grupy etnicznej Malinke (zamieszkującej region Hamana Gwinei Górnej) oraz nowoczesnych choreografii baletowych.

muzyk djembefola z rodziną - wieś Babila, Gwinea - Fot. M. SobańskiJak sama określa: "taniec afrykański jest niezwykle energiczną i żywiołową formą ekspresji, wyrażającą radość życia. Muzyka w kulturze zachodnioafrykańskiej nie może istnieć bez tańca i odwrotnie. Muzyk i tancerz stanowią nierozerwalną część. Uzupełniają się i wypełniają nawzajem. Ich rozmowa wyrażona przez taniec i muzykę jest najpiękniejszą rozmową bez słów. Taniec w rytm bębnów jest naturalnym odruchem, wyzwala w nas radość i spontaniczność. Dzięki niemu zbliżamy się do naszej prawdziwej natury, do naturalnej potrzeby kontaktu z ziemią. Pozwala to odprężyć się i wyrazić siebie.".

Co mnie zachęciło do afrykańskich podskoków i decyzji kontynuowania nauki tańca po powrocie Anety z kolejnej podróży? Myślę, że atmosfera ekspresji i radości panująca na warsztatach a także możliwość tańca przy wtórze bębnów. Jest widocznie w mojej duszy jakaś atawistyczna tęsknota za tańcem plemiennym, rytuałem inicjacji, dymem z ogniska i gwiezdnym niebem wolnej przestrzeni.