Kurs odchudzania
Uzdrawianie duszy i ciała

Sobotnie postanowienie

Nagroda
Autor pracy

21 lat, studentka, od pół roku mężatka. Dzieci nie mamy, ale kiedyś
na pewno się zdecydujemy, a wtedy moja figura będzie jeszcze lepsza:)

-"O tak!"- pomyślałam, wstając pewnego wiosennego ranka - "To jest ta chwila, gdzie trzeba wziąć się za siebie i zgubić zbędne kilogramy". Oparta o framugę łóżka siedziałam z długopisem i kartką - i wypisywałam wszystkie moje pomysły na poprawę sobie samopoczucia. Z moich ust musiały dobiegać dźwięki westchnień, ehhh'ów i wzdechów, bo obudziłam swojego męża, który jednym okiem spojrzał na mnie i spytał co robię o 6 rano w sobotę. "Kochanie, zaczynamy się odchudzać! Tak, tak! Dosyć tego dobrego, przestajemy tuczyć się nawzajem i bierzemy się za siebie. Wstawaj! Jedziemy na zakupy po małokaloryczne jedzonko - a jutro pójdziemy na siłownię!"- wywrzeszczałam mu prosto do ucha, zadowolona z przejętej inicjatywy. Niechętnie mój mężuś wstał, patrząc na mnie trochę z zażenowaniem, ale spełniał po cichu fanaberie swojej żony. W supermarkecie zrobiliśmy zakupy ze zdrową i nietuczącą żywnością - i przepełniona entuzjazmem wróciłam do domu zadowolona i zmotywowana.

Następny ranek spędziliśmy na wyborze siłowni, na którą możemy się wybrać razem. W końcu po dokonaniu wyboru pojechaliśmy ze swoimi strojami na naszą wyprawę. Początki były łatwe, trener dał mi dziesięć minut na rowerku, potem bieżnia, wiosełka jakieś masaże. Przyszła kolej na rozluźnienie mięśni po wysiłku. Trener podłączył mi pas wibracyjny na pupę. Ja miałam tylko stać i delektować się "delikatnym masażem". Niestety delikatny masaż dla mnie był przekleństwem. Nie wiem czy któraś z Was moje Panie zażywała już takich pasów, ale z własnego doświadczenia wiem, że nie warto na nie iść jeśli ma się pełne jelita. Otóż pas ten pobudził moją pupę do działania i od razu zachciało mi się do łazienki z poważnym problemem. Niestety masaż miał skończyć się za 5 minut, a ja nie umiałam tego przerwać - a trenera wstyd mi było poprosić. Więc stałam tam cała czerwona, spocona z nerwów, zaciskając pośladki. W chwili gdy pas skończył wibrować, poleciałam jak poparzona do łazienki, a cała siłownia patrzyła na mnie jak na głupią. Na ćwiczenia nie wróciłam, przebrałam się i postanowiłam poczekać spokojnie w samochodzie na męża. Zdziwiłam się strasznie gdy zobaczyłam go w aucie, oboje śmialiśmy się ze swoich przygód (on notabene nie powiedział trenerowi, że jest początkujący i po 5 minutach myślał, że serce mu wysiądzie - więc pod pretekstem pójścia do baru po wodę uciekł do samochodu). "Nigdy więcej, kochanie" - powiedział, a ja jak głupia cieszyłam się, że mam takiego a nie innego męża.

Odpowiedzi

oj ile razy ja sie budzilam z

oj ile razy ja sie budzilam z zamiarem "ZRÓB COŚ Z SOBĄ", "OD DZIŚ ODCHUDZANKO"...i mi nie wychodzi..nawet dziś miałam takie myśli, no własnie-gorzej z czynami, bo to nie am czasu a to coś tam i zawsze znjada się jakies wymówki. Pozdrawiam:)