TRANSseksMISJA - Tatiana Szkapienko
„TRANSseksMISJA” Tatiany Szkapienko to błyskotliwa i cyniczna historia pewnego ośrodka chirurgii plastycznej, umiejscowionego „w czarnej dziurze Europy” – Kaliningradzie. Jest to powieść autobiograficzna, czy raczej autopsyjna – główną bohaterką jest tłumaczka w kaliningradzkiej klinice chirurgicznej o wdzięcznej nazwie „Brazylia”.
Szkapienko to rosyjska polonistka z Kaliningradu. Oprócz wykładania języka polskiego na tamtejszym uniwersytecie, zajmuje się tłumaczeniami ustnymi w różnych instytucjach, w tym we wspomnianej już klinice. „TRANSseksMISJA” to jej pierwsza książka i – co ciekawe – napisała ją w języku polskim.
Zaglądamy przez okna dość ekskluzywnej (i najtańszej w Europie) „Brazylii” i odnajdujemy tam dwie transseksualistki z Grecji, jedną samotną Polkę, chcącą uprawiać seks z „niedokończoną” Greczynką, polskie małżeństwo pragnące odessać sobie tłuszcz, rosyjską shemale (hermafrodytę), bez zażenowania eksponującą nagie piersi i penisa (równocześnie), Rosjankę Ludmiłę, za cel mającą poślubić każdego obcokrajowca, stojącego na jej drodze, kilku polskich mężczyzn, chcących powiększyć sobie penisa, dwóch zagubionych dżentelmenów z Anglii oraz wiele innych nietuzinkowych osobowości.
Spotkania w takim tyglu kulturowym i płciowym (jak nazwać filigranową dziewczynę z talią osy, która posiada członka?), stają się punktem wyjścia do rozważań Tatiany o naturze ludzkiej, o stereotypach narodowościowych, które bardzo często potwierdzają się w przypadku klientów kliniki, o wpływie języka na potencjał seksualny danych narodów (głównie Polski) oraz o współczesnych trendach spędzania wolnego czasu.
„Fucking i shopping”, ja bym dorzuciła jeszcze „TV-watching” (konsekwentnie stosując terminologię angielską), to obecnie jedne z popularniejszych form „aktywności pozapracowej”. Do kogo więc adresowana jest ta książka, skoro „reading” jest poza klasyfikacją? Pozwolę sobie zacytować Szkapienko: „(…) zgodnie ze współczesnymi wymogami czytadło powinno być lekkostrawne, pokrojone w drobne plasterki na wzór babskich dzienników bądź kryminałów, takie – żeby połknąć, a po chwili już nie pamiętać co ci w nim właściwie tak smakowało.” I udaje jej się spełnić to kryterium – po tych 150 stronach, ciężko jest przypomnieć sobie fabułę. Ja jednak wiem, co mi „tak bardzo smakowało” w tej książce – cyniczne i lekkie pióro. Oprócz głównego nurtu – relacji z dziwnego zachowania dziwnych pacjentów kliniki chirurgicznej, Szkapienko przytacza zabawne artykuły, które napisała jako komentarz do sytuacji politycznych, czy biorąc udział w konkursach.
„Artykuł sprzed dwóch lat nosił tytuł Kobieta, towar i demokracja. (…)
Demokracja zrównała wszystkich wobec prawa do bycia towarem: chcesz dobrze żyć – to umiej się dobrze sprzedać. Przy czym nie ulega wątpliwości, że jako pierwsza w dziejach ludzkości tę wielką prawdę odkryła kobieta. Właśnie ona swą śliczną główką uchwyciła sedno stosunków towarowo-pieniężnych, dobrowolnie składając na ołtarzu złotego cielca swe ciało, jeszcze tchnące pierwotną świeżością. Dalszy rozwój cywilizacji doprowadził do dwu form kobiecego samopozycjonowania się towarowego. Pozycjonowanie długotrwałe – z prawną gwarancją zachowania zdobytej pozycji (instytucja ślubu), oraz pozycjonowanie krótkotrwałe – bez nużących procedur prawnych (prostytucja bez ślubu).
Następnie w artykule bliżej rozpatrywałam te dwie formy – pod neoromantycznym hasłem Jak już płakać, to w Rolls-roysie.” Prawda, że ironicznie, zabawnie i wciągająco?
Refleksje o współczesnych stosunkach międzyludzkich czy międzynarodowych przechodzą w rozważania na temat kondycji literatury – widzimy, jak pornografia wkracza w rejony sztuki i tam powszednieje, ale czy jest to proces pozytywny i jakie wynikają z tego korzyści? Po przeczytaniu okraszonej erotyką książki Szkapienko, nasuwa mi się pytanie: czy ma to w ogóle jakiś cel?
Tatiana Szkapienko, TRANSseksMISJA, Wydawnictwo Red Horse, Poznań 2007.



















