Kartografia - Kamila Shamsie
Zrobimy w internecie mapę interaktywną. Zaczyna się od zwykłej mapy ulic, ale wszędzie pełno jest linków. Klikasz tu i masz nagrania głosów mieszkańców Karaczi, którzy opowiadają, jak to jest mieszkać w różnych częściach miasta. Klikasz tam, dostajesz zdjęcie każdej ulicy.[...]
Dostałam do przeczytania książkę "Kartografia" Kamili Shamsie z komentarzem:
- Ty lubisz podróże a to książka o Pakistanie i mapach.
W Pakistanie nie byłam, telewizji nie oglądam od lat, ale jakieś wieści ze świata zawsze docierają. Słyszałam o walkach miedzy muzułmanami a hinduistami, o odłączeniu się Bangladeszu. Kiedyś nawet szukałam analogii w tym, że cyklon Bhola z 1970 roku, który spustoszył ówczesny Pakistan Wschodni (obecny Bangladesz) i zabił 200 tysięcy ludzi spowodował także cyklon polityczny, który pochłonął jeszcze więcej ofiar, przeszło milion zmarłych i 200 tysięcy gwałtów. Ironia losu…
Pakistan to atomowa potęga targana wewnętrznymi konfliktami na tle religijnym i etnicznym, a w niestabilnym kraju coraz częściej dochodzi do terrorystycznych zamachów. Jest rok 2009 a akcja książki rozciąga się we wspomnieniach roku 1970/71 i lat 1984-95, jednakże atmosfera tamtych lat i obecnych jest podobna. Polityka miesza się z życiem codziennym. Strach można oswoić a nawet trzeba, bo mimo zamieszek, afer, zamachów, zabójstw i porwań życie codzienne toczy się dalej.
O takim życiu codziennym opowiada Shamsie w swojej książce - o życiu paczki nastolatków dorastających razem i o ich rodzicach kilkanaście lat wcześniej. Tak jak cyklon Bhola pociągnął za sobą pewne wydarzenia, tak i słowa wypowiedziane w bólu i uniesieniu odbijają się echem wiele lat później.
Codzienność dzieciaków z bogatych, prominentnych rodzin pakistańskich, gdzie angielski jest równorzędnym językiem do rodzimego urdu, jest sielska i obfita. Przesiąknięta zachodnimi trendami, muzyką i konsumpcjonizmem. Oni wiedzą, że są elitą i czekają na nich najlepsze uczelnie, a potem praca na prestiżowych stanowiskach bądź firmy rodziców. Wiedzą, że mogą żyć w każdym miejscu świata, bo powyżej pewnej ilości pieniędzy łatwo stać się kosmopolitą. Jednakże własny kraj, własna kultura jest czymś czym się przesiąka i będąc daleko odczuwa jej brak jako odcięcie od korzeni.
Sonia, Zia, Karim i Raheen są czwórką przyjaciół. Są ciekawscy, spragnieni wolności, zabawy, emocji, żądni uroków życia. Razem z nimi śledzimy przemiany otaczającego ich świata, wędrujemy z nimi przez Karaczi w czasie i przestrzeni.
Narratorem jest dorosła Raheen. Oddaje się ona wspomnieniom tego, co przeżyli, co przeminęło i w konkluzjach pokazuje konsekwencje zarówno wypowiedzianych słów, jak i czynów. Barwna, ciepła opowieść o dorastaniu, pierwszych miłościach, poczuciu osamotnienia i niezrozumienia. O dokonywanych wyborach, o odpowiedzialności i umiejętności wybaczania. Zabarwiona historycznym tłem i polityką na tyle, by oddać realność życia wielkiego, targanego rozruchami miasta Karaczi, które samo staje się jednym z bohaterów powieści.
Pragnienie sporządzenia mapy Karaczi towarzyszy jednemu z bohaterów - Karimowi - od dzieciństwa przez długie lata pobytów w szkołach w Anglii. Jego pragnienie zostania kartografem jest próbą oswojenia miasta, które wymyka się opisowi. Ogromne miasto jest jak plaster miodu z mnóstwem przechodzących w siebie stref, dzielnic bogatych, handlowych i rewirów nędzy. Karim w powieści tworzy swoją mapę nanosząc znaki i symbole kartograficzne a autorka tworzy całą powieść, która staje się jakby myślową mapą Karaczi. Jej mapa jest bardzo osobista, wręcz intymna. Składa się ze wspomnień, urywków historii, tradycji kulturowych i religijnych, potraw, aż po opisy ulic, domów i strojów.
W Karaczi jest ulica, która podąża za księżycem. Niedaleko Imam Baragh stoi rząd domów, które mają drzwi, frontowe i tylne, ale pozbawione są ścian działowych. Gdy według kalendarza księżycowego zaczyna się miesiąc muhurram, szyitki codziennie chodzą do Imam Baragh. Dla tych, które przestrzegają pardy (tradycja oddzielania kobiet od obcych mężczyzn), w Imam Barach są specjalne tylne drzwi, a żeby dojść do tych drzwi, nie narażając się na spojrzenia obcych na ulicach, przechodzą przez domy sąsiadów. Tylne i frontowe drzwi domów pozostają otwarte i kobiet przechodzą z korytarza jednego domu do korytarza kolejnych, aż tą wewnętrzną uliczką docierają pod drzwi Imam Baragh. Uliczka ta nie ma nazwy i znika wraz ze zniknięciem księżyca, ale mimo to jest uliczką, i to taką, która o Karaczi mówi więcej niż jakikolwiek plan miasta.
Książka warta przeczytania i posmakowania... Mnie zachęciła do przeszperania globalnej mapy jaką jest Internet i znalezienia dla Was dwóch filmików o Karaczi. Oba są w klimacie bohaterów powieści. Jeden zrobiony przez nastolatków a drugi o nastolatkach.














