Jak kochać trudnego mężczyznę - Nancy Good
O kobietach mówi się, że trudno je zrozumieć. Są zmienne, kapryśne, chimeryczne, eteryczne i humorzaste. A Panowie? Co z nimi? Czy aby na pewno są tacy poukładani, zdecydowani i konkretni?
Nie wartościujmy i nie generalizujmy tylko ze względu na płeć, wszak każdy z nas ma w sobie cząstkę zarówno męską jak i kobiecą. Można jednak zauważyć pewne stereotypowe role i cechy zarówno u mężczyzn jak i u kobiet uwypuklone kulturowo lub religijnie.
Nancy Good w książce "Jak kochać trudnego mężczyznę" dobiera się do skóry mężczyznom, ale także zwraca uwagę, na to jak wiele zależy od naszej postawy w związku i od naszych sposobów reagowania, czyli kodów wyniesionych z dzieciństwa. Językiem lekkim i przystępnym porusza autorka wcale niełatwe tematy z zakresu komunikacji partnerskiej, asertywności w związku, samooceny, seksualności, podejścia do pracy, pieniędzy i dzieci.
Czytając książkę czasami zwracam uwagę na pozornie mało istotne drobiazgi. Na samym początku autorka dziękuje wszystkim tym, którzy przyczynili się do powstania książki, w tym swojemu partnerowi, którego nazywa "czarodziejem od komputerów", a który pomógł jej w okiełznaniu nie tylko edytora tekstu ale także udowodnił, że "życie z trudnym mężczyzną warte jest największego wysiłku". Dlaczego to zwróciło moją uwagę? Najbardziej dla mnie przekonywujący są ci autorzy, którzy piszą o swoich doświadczeniach, udowadniając, że temat jest im znany i bliski. Teoretycy piszący poradniki nie budzą mojego zaufania.
Przekonała mnie do książki także wielość przykładów zarówno z "życia wziętych" jak i z literatury, które dokumentowały postawione przez autorkę tezy. Autorka czerpała zarówno z klasycznej literatury kobiecej jak i z życia znanych sobie par. Zachowała także czytelny układ książki przez punktowanie i zwięzłe formułowanie pewnych zagadnień, opisowe rozwinięcie tematów poparte konkretnymi przykładami oraz puentowanie istotnych rozważań. Każdy rozdział jest poprzedzony odpowiadającymi sentencjami. Rozdział o drażliwych tematach inicjują słowa Jean Kerr "Trudno się było z Tobą porozumieć. Zawsze rozmawiałeś sam ze sobą. Linia ciągle była zajęta".
O czym możemy przeczytać w książce?
Autorka w dziewięciu rozdziałach obala stereotyp mocno utrwalony w kobiecej literaturze i pop muzyce, a tak dobrze oddany słowami Janis Joplin "Nigdy nie będą cię kochali bardziej mała i nigdy nie będą cię kochali tak jak trzeba". Pokazuje jaką rolę ma do odegrania świadoma kobieta kształtująca na równi z mężczyzną związek. Kobieta rozumiejąca siebie i swoje potrzeby i dopiero wtedy wychodząca naprzeciw potrzebom mężczyzny. Nie obarczająca mężczyzny swoimi uprzedzeniami i lękami z dzieciństwa, lecz świadomie się z nimi zmierzająca przy wsparciu partnera. Oczekująca wsparcia, ale także gotowa zrozumieć, że jej partner może inaczej reagować i odmiennie rozumieć sytuacje życiowe, w których oboje się znajdą.
Duża część poświęcona jest emocjom i różnym sposobom radzenia sobie z ich przejawianiem. Mieszczą się tam zarówno zagadnienia dotyczące mężczyzn bojących się zobowiązań, oszczędnych w wyrażaniu miłości jak i budujących wokół siebie szczelny mur. Ze zrozumieniem emocji powiązana jest sztuka wyrażania i komunikowania ich partnerowi a także radzenia sobie z gniewem i agresją. O tym mówi rozdział: "Czas na samoocenę: jesteś złośnicą czy cierpiętnicą? Siedem pułapek w komunikacji między wami, których powinnaś się wystrzegać".
Ostatni rozdział "Każdy mężczyzna może być trudny. Jak go kochać i dlaczego w ogóle nim się przejmować" omawia techniki przetrwania w kontakcie z wszelkimi mężczyznami, których napotykasz w swoim życiu: partnerem, ojcem, bratem, szefem lub podwładnym. Autorka podkreśla, że najważniejsza jest odwaga i pewność siebie, które są potrzebne do podjęcia emocjonalnego ryzyka i poruszania tematów tabu oraz rozbudzona świadomość własnej odrębności. Znaczy to szacunek do własnych potrzeb, uczuć, pasji i priorytetów.
Zachęcam do przeczytania tej książki zwłaszcza Panie, które maja problemy z wyznaczaniem własnych granic w związku oraz te, które żyją cały czas z przeświadczeniem, że "ON jest z zupełnie innej bajki i zupełnie nic nie rozumie".




















Odpowiedzi
precz z poradnikami
Wszystko pięknie , czytając jednak o kolejnym poradniku dla kobiet zaczyna mnie trafiać ciężka anielka. Dlaczego to zawsze kobiety , mają się dokształcać, starać poznać meandry męskiej psychiki , odpowiednio postępować żeby biedaka nie urazić, rozumieć jego zawile marsjańskie problemy i nie zadręczać byciem kobietą ? Tyle się słucha o partnerstwie, równouprawnieniu i obopólnym szacunku , ale w dalszym ciągu albo się mamy podporządkować panu i władcy ,albo powiedziane po nowoczesnemu - zrozumieć mężczyznę, co oznacza dokładnie to samo. Czy ja naprawdę muszę traktować mężczyznę jak swojego psa? Odpowiednio zrozumiale się wysławiać- najlepiej krótkimi komendami ( bo mężczyzna słucha nas jedynie przez 10 minut, nie znosi gadatliwych kobiet i i tak nie zrozumie o co chodzi.. ), nie wymagać od niego skomplikowanych emocji ( bo on działa instynktownie i trudno mu mówić o uczuciach bo ich sam nie rozumie ), wytrwale uczyć codziennych czynności domowych i chwalić za to że spuścił po sobie wodę w toalecie i zamknął klapę żeby mi się kot nie utopił ( może kupię kliker - u psów się sprawdza.. ) , no i oczywiście muszę zaakceptować wraz z zaletami wszelkie jego wady, bo przecież on już taki jest i się nie zmieni. Biada mi jednak gdybym wymagała od niego aby zaakceptował moją kobiecą naturę. Jak już nie mogę się powstrzymać od nie bycia radosną 2 dni w miesiącu , to dzielnie mam znosić jego dowcipy o kobiecie gotującej w 15 garnkach jak ma okres, w sklepie absolutnie nie wolno mi myśleć o wszystkim na raz , tylko biegać po każdy produkt z osobna i kupować je pojedynczo , bo już usłyszę jaka jestem zakupoholiczką i jak mnie pochłaniają supermarkety , nie mogę mówić o tym co czuje bo on będzie osaczony, a w łóżku, chociaż wiem co mógłby zrobić żeby było mi lepiej , muszę trzymać buzie na kłódkę bo urażę jego męskie ego , które wie najlepiej… Być może czas najwyższy na poradnik dla mężczyzn.. tylko czy pies przeczyta książkę ze zrozumieniem ? Czy naprawdę mężczyźni lubią być traktowani jako jednostki niedorozwinięte? i jak tu wyjść ze staropanieństwa ,kiedy po przeczytaniu takiej lektury ,dochodzę do wniosku że z berneńczykiem będzie żyć łatwiej ..
Sarenzir
Szklanka do połowy pusta
I znowu stary dylemat - niektórzy postrzegają świat przez pryzmat "szklanki do połowy pustej" a inni widzą ją "do połowy pełną". To samo można napisać o powyższej książce. Można w niej zobaczyć całkiem co innego niż zostało napisane jeśli każde zdanie będziemy cedzić przez "własny filtr". Nie jest to książka o innym traktowaniu mężczyzn niż siebie samej. Jeśli siebie szanujemy to będziemy zdolne uszanować partnera, nie porównując go do psa lub jednostki niedorozwiniętej. Mężczyźni są również wrażliwi, czyści, subtelni i inteligentni.
Owa książka jest bardziej o tym jak umieć znaleźć wspólną drogę z mężczyzną w związku nie prześwietlając wszystkiego przez bolesne doświadczenia z przeszłości. Też nie lubię płytkich poradników a książkę recenzowaną potrafię "objechać" (patrz "Nell" Anny Rybkowskiej) tę jednakże z czystym sumieniem polecam. Zdecydowanie nie przypomina głupawego poradnika w stylu "Jak w 5 minut rozkochać faceta".
ja nie przeciw meżczyznom, tylko przeciw poradnikom ;)
"Mężczyźni są również wrażliwi, czyści, subtelni i inteligentni." Zgadzam się. Śmiem nawet głosić "rewolucyjną " tezę że myśleć mężczyźni potrafią również i budować związek na równi ze swoja kobieta także, jak chcą oczywiście ;) Jedynie określenie "poradnik dla kobiet" - powoduje u mnie wysypkę, bo owszem złe doświadczenia z tego typu lekturą sugerują mi że mam przed sobą dzieło w którym całą odpowiedzialność za dobry lub nie, związek uzależnia się od tego czy będę potrafiła i chciała się odpowiednio dostosować czy nie..Niestety do tej pory poradniki z którymi się stykałam traktowały w podtekście " mężczyzna i tak się nie zmieni bo jest ograniczony wiec traktuj go tak a nie inaczej i pogódź się z tym ", ewentualnie "jest przewrażliwiony wiec jeśli nie chcesz go stracić traktuj jak śmierdzące jajko". Po przeczytaniu w tym typie lektur - odechciewa się czegokolwiek a już na pewno mężczyzny u boku a większość z nich - kierowanych jest właśnie do kobiet, co dla mnie jest swoistym trąbieniem- kobieto to ty się musisz zmienić i zrozumieć- facet bynajmniej- i przeciwko takiej tezie głośno protestuje. Gdy mowa o budowaniu związku to starać się powinny obie strony na równi ..
Nie przekreślam wartościowości tej książki - wierzę ze stoi daleko od wymienianych wyżej przeze mnie przykładów. Bardziej wolę jednak lekturę kierowaną do obu płci.. Alergia to alergia ... od najpiękniejszych i najsłodszych świnek morskich dostaję parchów w odległości już 5 metrów.. od poradników niestety tez :) Biorąc jednak pod uwagę że świnki morskie uwielbiam nad życie.. może zaryzykuję jednak tą lekturę .. ;) Sar
Poradniki dla facetów
Masz dużą rację - jest wiele beznadziejnych poradników, ale czasem trafia się perełka... Mam szczęście trafiać na takowe perełki. Dla mężczyzn też jest sporo poradników w stylu "jak wytrzymać z kobietą" i wiele jest płytkich (język jak w Cosmopolitan), nic nie wnoszących. Robię recenzje tych wartościowych, do których jako trenerka i doradczyni życiowa jestem przekonana, ewentualnie informuję co w danej książce mnie razi np. w "5 prostych sposobów radzenia sobie z lękiem" pisałam o tytule, który wprowadza w błąd.