Kurs odchudzania
Uzdrawianie duszy i ciała
Lemurband

Przędzenie czasu

Czy stary podnowogródzki kołowrotek może prząść czas? Czy stary garnek przechowuje smak dawnych potraw? Czy nad Niemnem słychać pieśni, które dawno wyśpiewano…

Opowieść na poły epistolograficzna bo na motywach listów mężczyzny z dawnych polskich Kresów na Białorusi. Opowieść o zawieszeniu pomiędzy granicami i o ludzkich "kresach", które przekraczamy i co one dla nas znaczą...

Gdzieś na Białorusi

Witaj droga Aniu!

Żyją w naszym domu, cichym i spokojnym życiem rzeczy przywiezione z świteziańskich chutorów: dzban, waga, krosno i masa innych przedmiotów, które wykonali niegdyś rzemieślnicy, dla których były one wiarą i prawdą. Po ich śmierci rzeczy osierociały i zostały skazane na butwienie. Chciałbym wiedzieć kim był rzemieślnik, który z gliny zrobił dzban. Nie był przypadkiem z Nowogródka? A może z dzbana pił mleko zakochany Adaś Mickiewicz? Albo Janek Czeczot, albo Tomasz Zan? To wszystko jest takie realne, przecież spacerowali oni dookoła jeziora. Może w tym chutorze żyli ich znajomi albo nawet bliscy? To, że znali ich imiona i nazwiska jest bezsprzeczne...

KołowrotekA jakie pieśni śpiewały kobiety, które długie zimowe wieczory spędzały przy kołowrotku, który stoi teraz u nas? Czy polskie, czy litewskie, czy białoruskie? A może czytały balladę swojego rodaka o Świtezi? Wiele też mógłby opowiedzieć ten żelazny uchwyt, który znaleźliśmy na strychu. Co było w garnku, który zdejmowało się z pieca? Czy babka białoruska, czy ziemniaki, czy litewskie potrawy? Gdzie jest teraz mogiła ze spróchniałym krzyżem tej Polki czy Białorusinki, która upiekła tę babkę?

Aniu, ja żyję tylko w myślach. W myślach o tym, co było i jak było przed nami. Przeszłość pokrywa się nalotem romantyczności, niepowtarzalności i bezcenności. Bezcenna jest nasz ziemia, jej przyroda i jej najlepsze ludowe tradycje. Widzę sens w odkrywaniu tej przeszłości, w ratowaniu, póki nie jest za późno materialnych drobiazgów, które są świadkami minionych pokoleń, kultur i cywilizacji. Przeszłość była, jest i będzie, ale już w innym wymiarze. Przyszłość jest nam obojętna, jej nie ma, ona cały czas zmienia się w przeszłość, na początku bliską, a potem daleką.

Tak i my przeżyjemy nasze życie i znikniemy razem z tymi, którzy żyli przed nami i byli nie gorsi od nas, a może w pewien sposób i lepsi. Wytrwalsi, bardziej uparci i utalentowani. Czasy, w których kochaliśmy i cierpieliśmy zostaną nazwane końcem drugiego i początkiem trzeciego tysiąclecia.

Aniu, przekroczmy tę granicę trzymając się za ręce. A kiedy nie będzie już można iść dalej, spojrzymy sobie w oczy, uśmiechniemy się i ręka w rękę zeskoczymy z torów życia w ziejącą przepaść bezczasu, gdzie kończy swój bieg wszystko, co żywe.

Może nie spotkaliśmy się przypadkowo? Może wybraliśmy się nawzajem? Wyrządziłem Ci wiele krzywd i cierpień, ale nie miałem takiego zamiaru, wszystko przez uczucie osaczenia, braku wyjścia, rozpaczy. Tylko dzięki Twojemu niepokonanemu entuzjazmowi zrozumiałem w końcu, co od siebie odrzucałem. To były marzenia mojego dzieciństwa, młodości, całego mnie. To było to, o czym pisała nad Niemnem mądra i spostrzegawcza pani Eliza, o czym z zachwytem i radością mówił młody Adam.

A kim on był, przekonaj się sama: „Litwo! Ojczyzno moja!”. On był Litwinem, tj. spolonizowanym Białorusinem, wykarmionym przez soki naszej ziemi. Syta i chełpliwa Korona nie potrafiła wydać na świat tylu geniuszy. Polska to wspaniały kraj, który wzbudza we mnie uczucia miłości i nostalgii, ale tutaj jestem u Siebie...