Kurs odchudzania
Uzdrawianie duszy i ciała

Pięć Rytuałów Tybetańskich

Pięć Rytuałów Tybetańskich to kilka prostych ćwiczeń, które mają nam zapewnić zdrowie i witalność, a nawet przedłużyć życie. Wszystko zaczęło się od książki „Źródło wiecznej młodości" Peter’a Kelder’a.

Spotkał on pewnego (w sumie legendarnego, jako że nie podaje jego prawdziwego nazwiska) emerytowanego pułkownika armii brytyjskiej, który poszukiwał sekretu wiecznej młodości; plotki głosiły, iż posiedli go lamowie tybetańscy. Pułkownik, zwany w książce pułkownikiem Bradfordem, w swoich poszukiwaniach istotnie dotarł do Tybetu. Tajemnicą okazały się właśnie rytuały i sposób życia lamów. Wrócił odmłodzony, w pełni sił i zaczął swoją wiedzę przekazywać innym. Peter Kelder był jednym z pierwszych, którzy dowiedzieli się o Rytuałach; zafascynowany, chcąc powiedzieć o nich jak największej ilości osób, napisał książkę.

Pięć Rytuałów jest tak dobranych, by zgodnie z tybetańską filozofią równoważyć i utrzymywać na odpowiednim poziomie przepływ energii we wszystkich czakrach. To właśnie zaburzenia przepływu tej energii powodują starzenie się i choroby. Regularne ich uprawnianie ma powstrzymać ten proces, a nawet - wg Keldera - go cofnąć. Tyle filozofia tybetańska. Medycyna zachodnia potwierdza, że usytuowanie czakr pokrywa się z usytuowaniem najważniejszych gruczołów wydzielania wewnętrznego, a ćwiczenia aktywują większość grup mięśniowych; o tym, że regularne uprawianie sportu utrzymuje nas w zdrowiu, pisać nie trzeba...

Peter Kelder przytacza jeszcze dwa Rytuały – szósty, mający zamieniać naszą energię seksualną w energię uzdrawiającą (Rytuał zalecany dopiero po dłuższym czasie wykonywania dobrze wszystkich Pięciu Rytuałów - i dla osób preferujących wstrzemięźliwość seksualną) oraz siódmy Rytuał: afirmacje - czyli dobre słowo dla nas, do nas, o nas i w stosunku do całego świata. Jednym słowem - pozbycie się wszelkich negatywnych, złych , destrukcyjnych myśli.

Moja historia:
Wierzyć- nie wierzyć- wybrać ma prawo każdy. Mnie Pięć Rytuałów zafascynowało nutką romantyzmu, prostotą wykonania, tym że lubię filozofię Wschodu, w dodatku milej mi ćwiczyć z podtekstem, że to coś więcej niż 30 brzuszków i 50 skłonów... Nie ma tu nakazu, że wszystko trzeba wykonać od razu idealnie i od razu w docelowej ilości powtórzeń (dwadzieścia jeden). Wręcz przeciwnie, autor zachęca za pułkownikiem, aby zacząć ćwiczyć tak jak się umie i tyle ile da się radę, ważne by zacząć już dzisiaj. Jeśli wychodzi nam tylko jeden Rytuał - wystarczy na początek jeden, powtórzeń może być na początek na przykład trzy - w miarę upływu czasu nasza kondycja i stan poprawią się na tyle, że będziemy mogli wykonywać wszystkie Pięć Rytuałów bezbłędnie. To chyba największa zachęta – nie muszę być od razu świetna, aby zacząć ćwiczyć, a to co robię od razu działa. O Pięciu Rytuałach słyszałam wcześniej, wydawało mi się jednak wtedy, że ze względu na kontuzje nie dam rady, potem, że ze względu na nieskończoną rehabilitację też nie dam rady… Książkę „wmusiła” we mnie doktor tradycyjnej medycyny chińskiej i tybetańskiej z Mongolii, do której poszłam na akupunkturę... i jestem jej za to wdzięczna!

Czy działa? Trudno mi dać wam przykład, bo ani szczególnie stara ani szczególnie schorowana nie jestem. Poranny spacer z psem i ćwiczenia Pięciu Rytuałów nad jeziorem w kojącej scenerii mnie wycisza. Mam więcej energii, łatwiej mi się uśmiecha, czuję, że mogę przenosić góry. Czy to ruch w miłym otoczeniu czy też właśnie energetyczny wpływ Rytuałów - nie wnikam, ważne, że czuję się po nich coraz lepiej i okazuje się, że potrafię je wykonać wszystkie, chociaż nie do końca idealnie... ale że ja szczególnie wygimnastykowaną osobą nigdy nie byłam, więc śmiało... większość da sobie radę. Teraz jestem na etapie siedmiu powtórzeń .

Z przymrużeniem oka:
Ćwiczę Pięć Rytuałów i właśnie młodnieję o kilka lat w przeciwieństwie do tego profana z wędkami, który się na mnie gapi…

Odpowiedzi

Od trzech lat uprawiam

Od trzech lat uprawiam rytuały tybetańskie, jestem ich wielką fanką. Od tego też czasu nie wiem co to ból kręgosłupa czy bóle głowy. Nie ograniczam się z jedzeniem a waga stoi w miejscu. Ci co mnie znają, wiedzą, że często wykonuję pracę po 10 godzin w ciągłym ruchu i to z obciążeniem i nawet wtedy nie czuję ciężaru na plecach. Ale nie to jest najważniejsze, radość i energia która płynie z uprawiania "rytów" daje niesamowite siły, wiare i nowe spojrzenie na życie.
Zachęcam wszystkich by tego doświadczyli.

No to czas na Rytuały Tybetańskie

... tym razem się uda. Co Ty na to? Ja też o nich wiele słyszałam, a nawet miałam jako ... zalecenie od bioenergoterapeutki.

Nie wiem jak to zrobic?

Mam takie pytanko apropo Rytuałów. Czy robi się od pierwszego do 5 i potem znowu od pierwszego do piątego .. itd , czy np jeśli doszłam do 5 powtórzeń to 5 razy pierwszy potem 5razy drugi...itd?

lepiej poźno niż wcale..

Kiedy juz dojdziemy do 5 powtórzeń i chcemy ćwiczyć więcej - czyli do 21( maksymalna zalecana ilość ) - zwiększamy ilość przy każdym ćwiczeniu - czyli ćwiczymy 10x pierwszy ,10x drugi i tak dalej potem możemy zwieększyć i 15 x pierwszy, 15 x drugi.., a nie jak serie- 5 razy wszystkie 5 i potem druga seria