Kurs odchudzania
Uzdrawianie duszy i ciała

Maskarada?

Ktoś złośliwy niepostrzeżenie przebrał moje szesnastoletnie jestestwo w kostium pięćdziesięciolatki, nie zapominając o nałożeniu maski na twarz. Czuję jak szesnastka, zakochałam się jak szesnastka, myślę jak ona, więc dlaczego ciągle słyszę: dorośnij wreszcie, zachowuj się poważnie? Powtarza to mama, powtarzają koleżanki, ba, nawet mój syn zaczyna wobec mnie przejmować rolę rodzica i próbuje mówić mi co wypada i co powinnam, a czego nie. Podobno jest bardziej odpowiedzialny i rozsądniejszy niż ja. Niech sobie będzie. On już się urodził jako pięćdziesięciolatek i taki umrze. To nie moja wina, że muszę ukrywać się w tym kostiumie. Czemu ludzie uważają, ze wszystko wiedzą lepiej i tą wiedzą muszą dzielić się z tymi według nich głupszymi?

Zrobiła się cudna wiosna. Wyskoczyłam na sekundę na balkon w staniku i majtkach. Na balkonie obok stała sąsiadka. Zmierzyła mnie paskudnym spojrzeniem i zaskrzeczała:
- Pani Jolu, nie wypada.
- Czego nie wypada? - spytałam grzecznie. - A w ogóle, to dzień dobry pani Zuziu.
- Ważniejsze od dzień dobry jest dobre wychowanie. Nie wstydzi się pani?
- Czego? - nadal nie rozumiałam.
- Przecież chłopy też wychodzą na balkon, a pani goła!
- Nie goła, tylko w staniku i w majtkach. Nie idę do sklepu ani do kościoła. Jestem na własnym osobistym balkonie.
- A pani taka tęga!
- A pani taka chuda i nie wstydzi się pani opalać na balkonie. - ... wróciłam do domu nie słuchając, co gada dalej.

Moja bielizna nie była brudna ani obdarta, kostiumy plażowe są o niebo bardziej skąpe, nie miałam się czego wstydzić, ale humor popsuła mi na długo. I po co? Nie mogła po prostu miło pogawędzić, jaka cudna wiosna wreszcie przyszła? Ja i tak będę robiła to, co normalne szesnastolatki, czyli głupstwa. Przecież to nikomu nie szkodzi, a ile mi daje przyjemności. Tak, że dziewczyny – nie przejmujcie się, że kostium wam się marszczy pod oczami lub zwisa na pupie! Dalej bądźcie szesnastkami, zwłaszcza na wiosnę!