Dieta pod kolor sukienki
Chudnę z radością, chudnę z godnością - jem co lubię, ruszam się troszeczkę, wagi nie używam, testuję i czytam to co z tematem związane... i czuję się wspaniale. Jak zaznaczałam w poprzednich felietonach diety jako diety mnie nie interesują, jednakże interesują mnie fora kobiet je stosujących.
Zaglądam od czasu do czasu i studiuję wpisy pod kątem psychologicznym. Jest co poczytać - krew, pot i walka - wręcz relacje z pola bitwy. Zaciekła nienawiść do własnego ciała i mordercza, zajadła walka z kilogramami. Robi się aż gorąco. Zapewne pokuszę się któregoś razu w zabawę w reportera wojennego i napiszę bogato ilustrowany reportaż z przebiegu działań wojennych kobiet walczących z tłuszczem.
Jednakże dzisiaj będzie w lżejszych klimatach. Znalazłam książkę o diecie i mało z rechotu nie dostałam czkawki. Autorka z całą powagą swojego autorytetu i kierunkowego wykształcenia jako dietetyczka wyjaśnia, że dietę należy komponować pod kolor oczu. Należy spojrzeć w lustro i zidentyfikować kolor a następnie zajadać ze smakiem to co zaleca Barbara Rias-Bucher. Autorka nie tylko doradza dietę, ale nawet dokonuje interpretacji temperamentu i wszystko to na podstawie owego koloru tęczówki.
Ci o brązowych oczach są z natury radośni i pełni temperamentu a w sytuacjach stresowych trzymają nerwy na wodzy i nie dają się ponieść emocjom. Potrafią łatwo się wyciszyć i szybko odreagowują zmęczenie. Ich słabe punkty to: żołądek, jelita, wątroba i woreczek żółciowy. Dlatego powinni uregulować przemianę materii i oczyścić wątrobę. Mają unikać nadmiaru tłuszczu a zwłaszcza zwierzęcego.
Co powinni jeść według autorki? - "Spokojny lunch w gronie przyjaciół będzie znacznie pożyteczniejszy niż jedzony w biegu i niezbyt zdrowy posiłek w fast foodzie. Korzystne dla Ciebie produkty powinny zawierać przede wszystkim dużo garbnika i naturalnej goryczy. Doskonałe będą rzodkiewki, karczochy i koper włoski, który ma właściwości odtruwające organizm. Przekąską poprawiającą nastrój są owoce. A jeśli jesteś zdenerwowana, sięgnij po sucharki albo jogurt."
Ciemno-niebieskoocy mają zezwolenie na: melony, jeżyny, brzoskwinie, brukselkę i kalarepę. Mogą też zajadać się słodyczami, ryżem, makaronem i ziemniakami. Za to muszą się pogodzić z bezsennością, katarem, problemami z pęcherzem i skłonnością do lenistwa.
Jasno-niebieskoocy są dynamiczni, pełni radości życia i fantazji a przemianę materii mają niezwykle szybką. Niestety, zbyt szybkie procesy spalania mogą obciążać ich nerki, mięśnie i stawy. Na to jest remedium w postaci fasoli, grochu, chleba i ziemniaków. Jak radzi autorka -„mleko kokosowe i śliwki orzeźwią i napoją spragnione komórki. Natomiast proso i jabłka uspokoją. Między posiłkami Twoje samopoczucie poprawi kanapka z ogórkiem lub kromka ciemnego pieczywa z białym serem".
Zielonoocy są ciekawscy świata i odczuwają silną więź z naturą. Lubią życie ze smakiem, więc mogą się żywić chili, ciepłymi, tłustymi posiłkami i... rukolą.
No cóż - na tle innych diet ta chociaż jest humorystyczna i nie nadmiernie restrykcyjna. Łatwo też ją obejść - wystarczy mieć w domu komplet szkieł kontaktowych w każdym kolorze na każdą kulinarną okazję.
Dieta jak dieta, ale jaka inspiracja! Na jej bazie od razu wymyśliłam kolejną dietę-cud z gwarantowaną skutecznością - dieta pod kolor sukienki. Obowiązuje jedna zasada - jemy w tym kolorze w jakim mamy ubranie...
Ja dzisiaj mam ochotę na truskawki, pomidory i czerwonego grejpfruta. Jaką mam sukienkę?




















Odpowiedzi
hehehehe
Jako ciemno-niebieskooka wielbię słodycze, makarony, ryże - a że mam też miejscami zieleń w oczach, to i przegryzam potrawami "tłustymi"... cóż, być może jest to raczej przepis na wspaniałe hodowanie tkanki tłuszczowej... a co do koloru sukienki, to dziś - jak zwykle - mam czarną, więc przegryzam "czarny chleb", a że ostatnio czerń mnie męczy - i ku własnemu zdumieniu szukam kolorów w szafie, to i może kolory wylądują na talerzu:))) Oby nie łowickie... chociaż... czemu nie?