Uzdrawianie duszy i ciała
Kurs odchudzania
Lemurband

„Biegnij, Lola, biegnij”

Nie wiem, czy pamiętacie z dzieciństwa bajki Macieja Wojtyszki, to on właśnie w opowieściach „Bromba i inni” opisuje Pciucha. Pciuch to osobliwe stworzenie, porusza się w czasie, nieoceniony jako listonosz, potrafi doręczyć przesyłki na wczoraj.

Długimi susami przeskakuje chwile i dni. Jako dziecko chciałam być jak Pciuch, bo Pciucha nie da się zobaczyć, a jednak potrafi przechytrzyć zegarek. W życiu codziennym próbuję pokonać czas, spieszę się, biegnę, przyspieszam, robię kilka rzeczy naraz. Wiele osób tak żyje, w szybkim szalonym rytmie, szczególnie w miastach widać to najlepiej na ulicach. Spieszymy się, jakby nam miało coś umknąć, jakby coś ważnego zależało od tempa, w którym zrobimy tą, czy tamtą rzecz. Zupełnie jak w filmie „Biegnij, Lola biegnij”, którego bohaterka może - jeśli się pospieszy - uratować swojego ukochanego. Ten eksperymentalny, w czasach w których go nakręcono, film (1998) pokazuje widzowi jak w kalejdoskopie wielość rozwiązań. Co się stanie gdy Lola zdąży, gdy nie zdąży, gdy nastąpią rożne niespodziewane okoliczności...

Czasami, kiedy tak biegnę na złamanie karku przez miasto, próbując w głowie ułożyć plan kolejnych kroków i działań, przypomina mi się dziwna układanka tego filmu. Wtedy na ogół przystaję. Świadomość, że tak naprawdę nic się nie stanie, gdy będę żyłą wolniej i spokojniej, procentuje nie tylko zmianą mojego samopoczucia. Dziki rytm miejskiego pędu to maszyna do generowania stresu. Jak to działa? Biegnę - chcę zdążyć, załatwić jak najwięcej, w jak najkrótszym czasie, wszystko i wszyscy stający na mojej drodze (nawet jeśli są to bliscy) jawią mi się jako przeszkadzający, których obrzucam złością. Prowadzę samochód, spieszę się, inni kierowcy ślamazarnie prowadzą, więc wychylam się przez okno i krzyczę : „No rusz się, co stoisz, masz zielone!” Znacie to? W pracy kierownicy i dyrektorzy zachowują się tak, jakby losy świata zależały od realizacji firmowych zamierzeń, popędzają, gderają, stresują. Jak tu w tej sytuacji nie biec?

Nasz bieg to nie tylko dążenie do realizacji planów, ale często, z czego nie zdajemy sobie sprawy, to ucieczka, od nieludzkiego tempa życia. Lecz od siebie nie da się uciec. Mam dla was i dla siebie taką propozycję. Na początek proste (wcale nie takie łatwe!) ćwiczenie: spróbuj robić tylko jedną czynność w danym momencie. Jeśli jesz to jedz, nie sprawdzaj maili, nie oglądaj TV - cała oddaj się jedzeniu. Jeśli gotujesz, gotuj, jeśli idziesz tylko idź, jeśli rozmawiasz, rozmawiaj. Od jakiegoś czasu w weekendy próbuję wykonywać to proste zadanie, ale wierzcie mi, wychowana w pędzie, mam z tym problem. Drugi sposób, którym próbuję okiełznać „życiowe biegi” jest powtarzanie sobie (chodzi jednak o głębokie uświadomienie sobie), że jeśli czegoś nie zrobię, to świat się nie zawali. Mówię: „Zastanów się z czego możesz zrezygnować i zrezygnuj. Ty jesteś w tym wszystkim najważniejsza!”

Jeśli twoja praca jest dla ciebie jak obsesyjny trener dla lekkoatlety i masz już symptomy przetrenowania, zastanów się, może czas zmienić pracę? Możesz wpływać na swoje życie, uwierz mi. Co zatem robię gdy mam trudności ze złapaniem oddechu w nadmiarze obowiązków? Po prostu pozwalam sobie na nierobienie. Na zatrzymanie się. Na odpoczynek - być może ktoś zrozumie to jak zachętę do lenistwa – lecz moim celem jest pokazanie, że to nie świat nas pcha do tego biegu, ale my sami go podejmujemy. Świat proponuje nam socjotechnikę, która nas zniewala, ale to my sami dajemy się jej uwieść. A kiedy tylko to zrozumiemy, możemy przystanąć, albo przynajmniej zwolnić. Wtedy łatwiej nam będzie zobaczyć wszystko dookoła, piękno ludzi i świata. Wtedy łatwiej spotkać siebie i dostrzec jak niezwykłą osobą jesteś.

Odpowiedzi

Tekst trafił do Pracosfery

... ze specjalnym przesłaniem, jakie niesie dla osób zniewolonych wszelkimi wyścigami - zwłaszcza firmowymi...

Jest jednak jedna konsekwencja zwolnienia tempa w firmie: jeśli nie zmieni się pracy, może być tak, że nagle człek znajduje się na szarym końcu... i nie da rady przeskoczyć szczurów gnających w wyścigu o uścisk dłoni Prezesa...