Powiedziało mi się kiedyś, że likwiduję telewizję - taką tam sobie kablową, a może i satelitarną, w każdym bądź razie - wystawiłam za drzwi swoiste "okno na świat". Wymyśliłam ukradkiem, że podglądać będę swój ukochany serial w internecie, ale nie jako baba - piratka, lecz jako legalna użytkowniczka stacji internetowej, na dodatek zawsze wtedy kiedy chcę - i wręcz dowolnie... bo czasem tak mam, że latami, aż do znudzenia, pasjonuję się Ferdynandem Kiepskim, by po tym - gdy mnie zbrzydnie - przesadzić się na Mariana Paździocha.