Święta, święta i po świętach
Czekamy cały rok na magiczny czas Świąt Bożego Narodzenia. Może tym razem prezenty będą właśnie te upragnione, może tym razem goście będą mili, mamusia nie pokłóci się z mamusią Jacka, a wujek Władek nie będzie po pijaku śpiewał Marsylianki zamiast kolęd.
Może pies nie przewróci choinki, cioci Wiesi nie zabierze pogotowie z atakiem wątroby, a babcia Gienia nie będzie ostentacyjnie wybierać resztek ze sztucznej szczęki. Może, może – marzymy i czekamy cały rok.
Przychodzą kolejne Święta, zmienia się dekoracja, zmieniają się aktorzy, ale sztuka pozostaje ta sama. Narzekamy, że świat zszedł na psy, jest podły i głupi, ale nikomu nie przyjdzie do głowy, że świat to my, ludzie. Od tego, jak zachowa się każdy z nas zależy los wyczekiwanych Świąt.
Spróbujmy pochwalić i makowiec mamusi i sernik mamusi Jacka – może unikniemy kłótni, a obie mamy będą miały miłą Wigilię? Nie lejmy wujkowi Władkowi "do pełna" i spróbujmy zainteresować go starymi pieśniami kolędowymi. Cioci Wiesi kładźmy mniejsze porcje, a z babcią Gienią powspominajmy – zapomni o czyszczeniu protezy. Kupujmy prezenty takie, z jakich ucieszy się obdarowany, a nie jakie chcielibyśmy dostać. Choinkę ustawmy poza zasięgiem psa.
Według tej prostej recepty można wiele zmienić, uczynić świat lepszym. Roześmiejecie się, ale to prawda. Ja zmieniłam swoje święta, spróbujcie i Wy.




















