Zatruj im umysł, a uwierzą we wszystko
Uprawa roślin modyfikowanych genetycznie wymaga stosowania dużych ilości środków chwastobójczych. Jednym z najczęściej używanych jest Roundup – nazwa handlowa herbicydu otrzymywanego z glifosatu – aminokwasu glicyny, który został odkryty przez chemików z Saint Louis pod koniec lat 60-tych.
W zeszłym tygodniu w programie „Uwaga” emitowanym w telewizji TVN zaprezentowano zagrożenia wynikające zarówno z upraw GMO, jak i związanych z nimi koniecznością stosowania dużej ilości herbicydów, między innymi Roundupu. Jakie działanie na środowisko i na zdrowie człowieka ma Roundup – szybko i silnie działający herbicyd? Czy naprawdę jest biodegradowalny, tak jak to przez długi czas produkująca go firma Monsanto sugerowała polskim klientom i klientkom poprzez zamieszczenie na etykiecie informacji o jego biodegradowalności? Czy ten najbardziej powszechny herbicyd jest rzeczywiście bezpieczny?
Francuski profesor Gilles-Eric Séralini – biolog molekularny pracujący na Uniwersytecie w Caen tak się wypowiedział o toksyczności tego herbicydu: „Testujemy dziesięć substancji skażających rzeki, wodę i żywność. Podczas badań stwierdziliśmy, że Roundup należy do głównych substancji skażających wodę i żywność. Badamy bardzo małe, minimalne dawki Roundupu, dokładnie takie, jak w produktach spożywczych, zawierających GMO. W badaniach okazało się, że Roundup w bardzo małym stężeniu – w takim, w jakim on występuje w GMO, a nawet osiemset razy mniejszym. Dowiedliśmy, że taka dawka zabija komórki człowieka w krótkim czasie, dwóch, trzech dni. W jeszcze mniejszym stężeniu Roundup zaburzał system hormonalny, blokując wydzielanie hormonów płciowych w komórkach, jak też samo działanie tych hormonów w komórkach. To bardzo ważne, bo hormony te mają kluczowe znaczenie dla płodu ludzkiego. Bez nich niemożliwe jest ukształtowanie narządów płciowych noworodka. Roundup zaburza przebieg ciąży i powoduje poronienia”.
A jak się przedstawia sprawa z biodegradowalnością tego silnie działającego herbicydu? Herbicyd nie jest biodegradowalny i może pozostawać nawet przez rok w glebie i wodzie. Okazuje się, że w wielu krajach produkt firmy Monsanto nie jest postrzegany jako bezpieczny dla środowiska, a społeczeństwo bardzo dobrze zdaje sobie z tego sprawę, jaki jest toksyczny. Profesor Séralini kontynuował swoją wypowiedź: „W USA od lat nie można określać Roundupu jako biodegradowalnego, ponieważ Monsanto przegrało tej kwestii sprawę sądową. Następnie Monsanto przegrało podobną sprawę przed sądem francuskim, który stwierdził, że Roundup jest toksyczny. Tu nie ma informacji o biodegradowalności” - i pokazał opakowanie herbicydu.
Dziennikarz Grzegorz Kuczka i pan Marek Kryda – działacz ruchu ekologicznego pokazali panu profesorowi Séraliniemu herbicyd przywieziony z Polski, na etykiecie którego znajdowała się informacja, że jest biodegradowalny. Profesor był zdziwiony, bowiem na francuskim opakowaniu nie ma takiej informacji i nie może być ze względu na silną toksyczność tego środka chwastobójczego. „To jest oszustwo. Wykazano, że Roundup nie jest biodegradowalny i może pozostawać nawet rok w glebie i wodzie. Nie jest biodegradowalny!” – stwierdził. Profesor Gilles-Eric Séralini podał również przykład świadczący o toksycznym wpływie herbicydu na zdrowie człowieka. Przykład rodziny z trójką małych chłopców, z których dwóch urodziło się bez odbytu i bez normalnie rozwiniętych narządów płciowych. Okazało się, że ich ojciec stosował w swoim gospodarstwie rolnym aż trzysta kilogramów glifosatu (Glifosat jest podstawowym składnikiem Roundupu). Trudno o bardziej wymowny przykład ostrzegawczy!
Od razu nasunęło mi się pytanie, kto dopuścił do wprowadzenia na rynek tak silnego herbicydu i dlaczego mimo jego toksyczności umieszczono na jego opakowaniu nieprawdziwą informację o biodegradowalności. Firma Monsanto w dalszym ciągu na swojej stronie reklamuje herbicyd Roundup i zapewnia, że jest to „herbicyd nowej generacji zawierający substancję aktywną glifosat, o wysokim standardzie bezpieczeństwa, zarówno w stosunku do użytkowników jak i środowiska”. Czy rozpowszechnianie informacji wprowadzających użytkowników w błąd może być bezkarne? I to mimo przegrania przez firmę Monsanto procesów sądowych we Francji, gdzie sąd ocenił, że „użycie na etykietach i opakowaniach [całej gamy herbicydów Roundup] terminów i wyrażeń, takich jak „biodegradowalny” i „pozostawia glebę nieskażoną” […] mogło spowodować u konsumenta fałszywe przekonanie o całkowitej nieszkodliwości rzeczonych produktów na skutek szybkiej degradacji biologicznej po zastosowaniu, […] gdy tymczasem bywa, że na trwałe pozostają one w glebie, a nawet rozprzestrzeniają się wraz z wodami podziemnymi” (cytat z książki „Świat według Monsanto” autorstwa Marie-Monique Robin, strony 119, 120.)Francuski wymiar sprawiedliwości stwierdził ponadto, że firma Monsanto była w pełni świadoma, że „owe produkty mają toksyczny wpływ na środowisko”, ponieważ dysponowała danymi, z których wynikało niezbicie, że „[…] poziom zaledwie 2% degradacji biologicznej może być osiągnięty dopiero po 28 dniach”. Za świadome wprowadzanie społeczeństwa w błąd kierujący spółkami Scott France i Monsanto zostali skazani na zapłacenie kary w wysokości 15 tysięcy euro grzywny. Choć nie była to wysoka suma za skażanie środowiska naturalnego, to warto ją porównać z karą grzywny, jaką musiała zapłacić firma Monsanto w Polsce za umieszczenie na etykiecie swego produktu niezgodnej z prawdą informacji, że jest biodegradowalny. Kara nałożona przez Inspekcję Ochrony Roślin wyniosła zaledwie 300 zł!
Niepokojąca jest świadomość, że narażanie zarówno środowiska, jak i zdrowia ludzkiego na negatywny wpływ silnie działającej toksyny jest postrzegane jako stosunkowo niewinne zachowanie. Szczególnie, gdy jest popełniane przez wielkie imperium chemii przemysłowej i potentata w produkcji nasion modyfikowanych genetycznie mającego „totalne” ambicje, jak to ujęła francuska dziennikarka Marie-Monique Robin. Imperium, które nie zawaha się przed wywieraniem silnej presji na tych, którzy mają odwagę i ośmielą się powiedzieć prawdę o jego szkodliwej dla ludzi i środowiska działalności. Imperium, które wydało w 2008 roku na lobbing prawie 9.000.000 dolarów i które może nadal swobodnie działać oraz zmieniać otaczającą nas rzeczywistość w sposób nieodwracalny. Król Salomon miał więc rację pisząc następujące słowa: „Ponieważ wyrok za zły czyn nie jest wykonywany szybko (bądź też sankcje za łamanie prawa są bardzo łagodne), przeto serce synów ludzkich całkowicie nastawiło się w nich na popełnianie zła” (Księga Kaznodziei 8:11).
Czytając książkę „Świat według Monsanto” byłam pod dużym wrażeniem mądrości, uczciwości i determinacji widocznej u profesora Séraliniego, który wypowiedział się otwarcie na temat trudnościach naukowców w uzyskaniu środków na badania epidemiologiczne i skażenia ludzkich organizmów: „We Francji […] nikt nie upatruje interesu, a więc nie ma możliwości pozyskania środków na badania epidemiologiczne lub kontrekspertyzy dotyczące toksyczności produktów chemicznych, które opanowały naszą codzienność. Niemniej, patrząc z punku widzenia zdrowia publicznego wydaje mi się, że najwyższy czas temu przeciwdziałać, bo nasze organizmy przeistoczyły się w prawdziwe gąbki nasączone zanieczyszczeniami. W całym genomie ludzkiemu płodu, jak mogłem się o tym przekonać, znajdują się podoczepiane cząsteczki setek substancji toksycznych, takich jak węglowodory, dioksyny, pestycydy, tworzywa sztuczne lub kleje… Te produkty, które zostały pomyślane jako nierozpuszczalne w wodzie, koncentrują się w naszej tkance tłuszczowej, i nikt nie wie, jakie będą długoterminowe skutki tego stanu rzeczy” („Świat według Monsanto” strony 133, 134).
Osoby zainteresowane działalnością firmy Monsanto zachęcam do lektury fascynującej książki „Świat według Monsanto” napisanej przez Marie-Monique Robin, choć szczerze mówiąc po jej lekturze podejrzliwym okiem spoglądam na wodę, która piję oraz na pożywienie, które jem. Zaczynam też poważniej podchodzić do zaleceń niektórych dietetyków zachęcających do zmniejszenia ilości spożywanych pokarmów. I nie wcale po to, by się katować jakąś dietą, ale po to, aby ograniczyć ilość toksyn w organizmie!




















Odpowiedzi
O Santa Madonna!
... toż to koszmar jakiś!