Fenomeny cywilizacyjne
Lektura magazynu "Fluter", numeru 33 z zimy 2009 roku (zaległe czasopisma przeczytane wcześniej tylko pobieżnie zabrałam na plażę) ukazującego się cztery razy w roku i dostępnego także w wersji elektronicznej sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać nad pewnym fenomenem cywilizacyjnym. Cały magazyn poświęcony jest zagadnieniom związanym z żywnością, jej produkcją, substancjami dodawanymi w czasie jej wytwarzania oraz nawykami konsumenckimi. Czytam o faktach, które przerażają: co 5 sekund umiera z głodu dziecko poniżej 5 roku życia, co 4 minuty ktoś traci wzrok z powodu braku witaminy A. Od kwietnia 2009 roku po raz pierwszy ponad miliard ludzi na świecie jest ciężko niedożywionych, pomimo że świat jest tak bogaty, jak nigdy przedtem. Rolnictwo światowe jest w stanie wyżywić 12 mld - prawie dwa razy tyle, ile współcześnie żyje; nędza i głód występujące w wielu rejonach naszej Planety nie są więc skutkiem niemożności wyprodukowania odpowiedniej ilości pożywienia lecz między innymi chciwością systemów ekonomicznych, chciwością człowieka i korupcją.
Kolejny fenomen cywilizacyjny: ludzie są jednocześnie otyli i niedożywieni, ponieważ ich organizmy wskutek spożywania małowartościowego pożywienia nie otrzymują odpowiedniej porcji niezbędnych witamin i mikroelementów. Spożywanie żywności wysoce przetworzonej z dużą ilością konserwantów wiąże się też z zakłóceniem pracy ośrodka sytości znajdującego się w mózgu. Niemało neurologów jest zdania, że glutaminian sodu szeroko stosowany jako dodatek do żywności wzmacniający smak i zapach i stosowany jako składnik zup instant, sosów, przypraw, konserw rybnych może działać negatywnie i upośledzać naturalną regulację ośrodka sytości w mózgu. Profesor medycyny Michael Hermanussen bada od lat związek między glutaminianem sodu, a regulacją apetytu. Wynik jego badań skłaniają do krótkiej chociażby refleksji: jest faktem, że spożywamy więcej żywności zawierającej glutaminian sodu. Nie tylko dlatego, że nam smakuje i że mamy odpowiednie receptory na języku, które rozpoznają ten smak lecz także z tego powodu, że upośledza on naturalną regulację sytości w mózgu. Glutaminian dostaje się wraz z pożywieniem poprzez jelita do krwi, wędruje z nią następnie do mózgu, gdzie działa raczej jako neurotransmiter (neuroprzekaźnik), a więc jako posłaniec w centralnym systemie nerwowym, którego pracę niestety upośledza. Wskutek tego nie czujemy, kiedy naprawdę jesteśmy nasyceni i jemy coraz więcej. Jest to niebezpieczne nie tylko ze względów zdrowotnych, ale stanowi stosunkowo nieradosne wyobrażenie o tym, co może stać się w przyszłości, ponieważ glutaminian sodu spożywany w dużych ilościach wyjaławia także kubki smakowe przez co degeneruje nasze odczucia smakowe. I w konsekwencji wszystko, co zjemy, będzie smakować tak samo. Niezbyt miła perspektywa.
Dlatego profesor medycyny Michael Hermanussen apeluje, żeby artykuły spożywcze, które są wytwarzane przy pomocy techniki podlegały temu samemu obowiązkowi kontroli, co lekarstwa. Trudno się dziwić takiemu poglądowi, tym bardziej, że z glutaminianem sodu sprawa nie jest taka prosta, jakby się na początku wydawało, ponieważ zdania naukowców co do jego szkodliwości są od dłuższego czasu podzielone. Poza tym jest on czymś więcej niż tylko wzmacniaczem smaku, jest uznawany bowiem jako piąty smak obok słodkiego, kwaśnego, słonego i gorzkiego. Ten smak został odkryty przed 100 laty przez japońskiego chemika Kikunae Ikeda, który dał mu nazwę "umami", co można przetłumaczyć na "smaczny, smakowity". Zapewne zdziwiłby się, gdyby dowiedział się, że spożywanie glutaminianu sodu w dużych ilościach powoduje, że wszystkie potrawy smakują bardzo podobnie. Substancja, która miała służyć wzmacnianiu smaku powoduje w konsekwencji zubożenie wrażeń smakowych? Czyż to nie paradoks?
Biorąc pod uwagę powyższe fakty warto zadbać o to, aby spożywać produkty jak najmniej przetworzone, a potrawy najlepiej samodzielnie przygotowywać korzystając z bogactwa i różnorodności owoców, warzyw oraz produktów pełnoziarnistych.
Przy pisaniu tekstu korzystałam z tekstu Felixa Denka "Darf's ein bisschen weniger sein" zamieszczonego w 33 numerze magazynu Fluter edycja zima 2009




















